Tak randkują mormoni. "Romanse na porządku dziennym"
Współczesna kultura masowa z niesłabnącą fascynacją zagląda za kulisy zamkniętych wspólnot religijnych, redukując ich złożoną duchowość do łatwych, sensacyjnych klisz. W medialnym dyskursie wizerunek kobiet należących do Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich bywa zazwyczaj rozpięty między dwoma skrajnymi biegunami: obrazem bezwolnych, odciętych od świata ofiar patriarchalnego rygoru a krzykliwą kreacją bohaterek reality show, które epatują skandalami przed obiektywami kamer.
Pod powierzchnią telewizyjnych narracji kryje się jednak znacznie bardziej skomplikowana rzeczywistość, w której surowy kodeks moralny, skromny ubiór oraz tradycyjny podział ról nie są przez wiernych postrzegane jako zniewolenie, lecz jako fundament bezpieczeństwa i drogowskaz w chaotycznym świecie.
Jak wygląda codzienność u mormonów
Codzienność mormońskiej rodziny podporządkowana jest rygorystycznym zasadom zdrowotnym i obyczajowym, które odcinają wyznawców od powszechnych uciech współczesności. Kodeks zakazuje nie tylko sięgania po alkohol, tytoń i narkotyki, ale również spożywania kawy oraz herbaty, promując wstrzemięźliwość, skromność w doborze garderoby oraz rezygnację z tatuaży czy kolczyków.
Centralnym punktem doktryny pozostaje rodzina – instytucja uświęcona, w której współżycie przedmałżeńskie jest potępiane, a aborcja dopuszczalna jedynie w skrajnych przypadkach. Zgodnie z wytycznymi małżonkowie powinni decydować się na potomstwo bez zbędnej zwłoki, przyjmując tyle dzieci, ile są w stanie unieść fizycznie i emocjonalnie. Choć wiele mormonek realizuje się zawodowo, kościelna hierarchia wciąż sugeruje, by praca zarobkowa kobiet wynikała wyłącznie z konieczności finansowej.
Związek mormonów
Dla samych wiernych te twarde ograniczenia nabierają zupełnie innego znaczenia niż dla zewnętrznych obserwatorów. Jak podkreśla 25-etnia Ashlyn, brytyjska członkini Kościoła, reguły, które w oczach postronnych uchodzą za opresyjną blokadę, dla wspólnoty stanowią źródło wewnętrznego spokoju.
Zderzenie tej ortodoksji z komercyjnym światem najjaskrawiej uwidocznił program „Sekretne życie żon mormonów” z platformy Hulu, zrealizowany w stanie Utah – sercu amerykańskiego mormonizmu. Przedstawione tam dramaty, romanse i obyczajowe rozchwianie wywołały głęboki sprzeciw tradycjonalistów, którzy w uczestniczkach formatu dostrzegają jedynie „kulturowe mormonki”, zręcznie monetyzujące religijny sztafaż, a nie autentyczne wyznawczynie wiary.
Życie w zamkniętej społeczności
Korzenie tych norm tkwią w XIX-wiecznych objawieniach Josepha Smitha, który w stanie Nowy Jork dał początek nowemu ruchowi religijnemu. Zgodnie z oficjalną narracją anioł Moroni wskazał młodemu Smithowi złote tablice zapisane w reformowanym języku egipskim, które ten przetłumaczył przy użyciu kamieni Urim i Tummim.
Wydana w 1830 roku Księga Mormona wraz z Biblią stworzyła zrąb unikatowej teologii, odrzucającej klasyczną definicję Trójcy Świętej na rzecz trzech odrębnych bytów zjednoczonych w działaniu. Trudnym cieniem na historii ruchu położyła się jednak doktryna „małżeństwa niebiańskiego”, czyli poligamii praktykowanej przez pierwszych przywódców. Oficjalny zakaz wielożeństwa wprowadzony przez Kościół w 1890 roku doprowadził do głębokiego rozłamu i narodzin fundamentalistycznych odłamów.