Zobaczyli, co sprzedają na straganach pod cmentarzem. Ludzie przecierali oczy ze zdumienia
Przed dniem Wszystkich Świętych okolice polskich cmentarzy zamieniają się w prawdziwe targowiska. Można tam kupić nie tylko znicze, wkłady, wieńce i kwiaty, ale również słodkości, które od lat są częścią listopadowej tradycji. Pańska skórka, obwarzanki czy cukrowe lizaki nikogo już specjalnie nie dziwią.
Tym razem jednak jedna z czytelniczek portalu o2 zwróciła uwagę na coś zupełnie innego. Pod cmentarzem Bródnowskim w Warszawie zobaczyła stoiska z kolorowymi balonami i gniotkami. Kobieta nie kryła oburzenia. Jej zdaniem niektóre produkty zupełnie nie pasują do powagi miejsca, w którym wspomina się zmarłych.
Handel pod cmentarzami to już tradycja
Przed 1 listopada okolice nekropolii w całej Polsce stają się miejscem wzmożonego handlu. Sprzedawcy rozstawiają stoiska, na których można znaleźć wszystko, co potrzebne do przygotowania grobów na Wszystkich Świętych. Największym zainteresowaniem cieszą się oczywiście znicze, wkłady, stroiki, wieńce i żywe kwiaty. Wiele osób właśnie w ostatnich dniach października uzupełnia zapasy i wybiera dekoracje, którymi ozdobi rodzinne groby.
Nie jest to jednak jedyny asortyment, jaki można spotkać w pobliżu cmentarzy. Od lat obecne są tam również stoiska z jedzeniem i słodyczami. Szczególne miejsce zajmuje pańska skórka, czyli tradycyjny warszawski przysmak sprzedawany w okresie Wszystkich Świętych. Charakterystyczne różowe i białe cukierki są dla wielu osób nieodłącznym elementem listopadowych wizyt na cmentarzach. Obok nich pojawiają się także inne łakocie, które przyciągają zarówno dzieci, jak i dorosłych.
Taki widok nikogo specjalnie nie zaskakuje. Okazuje się jednak, że nie wszystkie produkty oferowane przez handlarzy spotykają się ze zrozumieniem odwiedzających nekropolie.
Balony z bajek i gniotki pod cmentarzem Bródnowskim
Nietypową relację z okolic cmentarza Bródnowskiego w Warszawie przesłała do serwisu o2 jedna z czytelniczek. Pani Magda wybrała się na nekropolię, aby uporządkować rodzinne groby przed nadchodzącym weekendem. Nie spodziewała się jednak, że to, co zobaczy przy stoiskach, wywoła u niej tak duże zdziwienie.
Kobieta zwróciła uwagę na asortyment, który jej zdaniem nie ma wiele wspólnego z charakterem tego miejsca. Oprócz tradycyjnych produktów pojawiły się bowiem kolorowe balony z postaciami z bajek oraz popularne gniotki, czyli zabawki służące do ściskania.
Wybrałam się na cmentarz uporządkować rodzinne groby przed weekendem. Gdy zobaczyłam te stragany, po prostu stanęłam jak wryta. Tego jeszcze nie grali, czuję niesmak... Rozumiem handel zniczami czy kwiatami, rozumiem nawet pańską skórkę, bo to lokalna tradycja, ale kolorowe balony z bajek i gniotki tuż pod cmentarzem? – komentuje oburzona pani Magda dla serwisu o2.
Nie wszystkim podoba się taki handel
Czytelniczka nie ukrywa, że nie ma nic przeciwko sprzedaży produktów, które są związane z przygotowaniami do Wszystkich Świętych. Znicze, kwiaty czy tradycyjne słodycze od lat towarzyszą listopadowym wizytom na nekropoliach. Jej zdaniem istnieje jednak granica między asortymentem wpisującym się w charakter tego okresu a typowo rozrywkowymi produktami.
Właśnie dlatego widok balonów i zabawek pod cmentarzem wywołał u niej tak negatywną reakcję. Kobieta uważa, że okolice nekropolii powinny zachować odpowiedni charakter, nawet jeśli w tych dniach prowadzi się tam działalność handlową.
To miejsce pamięci, a nie odpustowy jarmark ani plaża we Władysławowie – podkreśla pani Magda w rozmowie z o2.
Jej relacja pokazuje, że nawet pozornie zwyczajny handel przed Wszystkimi Świętymi może wzbudzać emocje. Dla jednych różnorodna oferta przy cmentarzach jest naturalnym elementem przedświątecznego krajobrazu, dla innych niektóre produkty zdecydowanie nie pasują do atmosfery zadumy i wspominania bliskich. Pytanie, gdzie kończy się tradycja, a zaczyna komercja, z pewnością podzieli odwiedzających nekropolie.