Wydarzenia Gwiazdy Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > Tłumy na pogrzebie ofiar rodzinnej tragedii w Kadłubie. Rodzina poprosiła o jedno
Agata Piszczek
Agata Piszczek 05.03.2026 21:05

Tłumy na pogrzebie ofiar rodzinnej tragedii w Kadłubie. Rodzina poprosiła o jedno

Tłumy na pogrzebie ofiar rodzinnej tragedii w Kadłubie. Rodzina poprosiła o jedno
fot. Canva

Mieszkańcy niewielkiego Kadłuba na Opolszczyźnie w czwartek (5 marca) pożegnali dwie ofiary brutalnej zbrodni, która wstrząsnęła całą Polską. Na miejscowym cmentarzu spoczęli ojczym i prababcia 17-letniego sprawcy. W ostatniej drodze Adamowi K. (†38 l.) i Marii P. (†87 l.) towarzyszyły tłumy mieszkańców. Kondukt żałobny przeszedł w ciszy, przerywanej jedynie cichym szlochem.

Tłumy mieszkańców na ostatnim pożegnaniu

Czwartkowy pogrzeb w Kadłubie był jednym z najbardziej poruszających wydarzeń w historii tej niewielkiej miejscowości. Do kościoła parafialnego przybyły tłumy mieszkańców oraz osób z okolicznych wsi. Wielu z nich nie zmieściło się w świątyni i uczestniczyło w uroczystości na zewnątrz.

Atmosfera była niezwykle poważna. Ludzie ubrani na czarno, w skupieniu i milczeniu, towarzyszyli trumnom ofiar w ich ostatniej drodze. Ciszę przerywał jedynie cichy płacz i szelest wieńców oraz kwiatów niesionych przez żałobników.

Maria P. (†87 l.) została pochowana w grobie swojego zmarłego męża. Kilka metrów dalej spoczął jej wnuk, Adam K. (†38 l.). Dwie oddzielne mogiły stały się symbolicznym miejscem tragedii, która w jednej chwili zniszczyła rodzinę i wstrząsnęła całą społecznością.

Mieszkańcy Kadłuba nie kryją, że wciąż trudno im uwierzyć w to, co się wydarzyło. Wielu z nich znało ofiary od lat. Dlatego niemal cała wieś pojawiła się na cmentarzu, aby oddać im ostatni hołd.

Zbrodnia w Kadłubie, która wstrząsnęła Polską

Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z 25 na 26 lutego. Według ustaleń śledczych 17-letni Łukasz G. miał zaatakować swoich bliskich – ojczyma i jego babcię – używając siekiery oraz młotka. Zbrodnia była wyjątkowo brutalna.

Jak wynika ze śledztwa, nastolatek nagrywał całe zdarzenie telefonem komórkowym. Materiały później pojawiły się w internecie. To właśnie te nagrania zaalarmowały służby i doprowadziły policję do domu, w którym doszło do tragedii.

Według ustaleń śledczych do ataku doszło w czasie, gdy matka chłopaka przebywała w szpitalu. Sprawca miał działać w nocy, a w tle odtwarzana była muzyka. Śledczy podkreślają, że wszystko wyglądało tak, jakby chciał pokazać światu swoją zbrodnię.

Na jednym z zabezpieczonych nagrań widać, jak napastnik podchodzi do śpiącej kobiety i zadaje jej ciosy. Po chwili spogląda w kamerę. To właśnie te materiały stały się jednym z kluczowych dowodów w sprawie.

17-latek został zatrzymany kilka godzin później. Policjanci znaleźli go w zaroślach na terenie powiatu krapkowickiego. Podczas wizji lokalnej miał szczegółowo odtworzyć przebieg zdarzeń. Przyznał się do zabójstwa, ale do tej pory nie ujawnił motywu.

Rodzina poprosiła o jedno. „Nie składajcie kondolencji”

Podczas pogrzebu szczególnie poruszający był moment, gdy rodzice zamordowanego Adama K. poprosili o uszanowanie ich woli. W trakcie uroczystości przekazali, że nie chcą przyjmować kondolencji.

Bliscy byli pogrążeni w ogromnym bólu. Wśród wieńców złożonych na grobie pojawiły się wzruszające słowa. Na jednej z szarf widniał napis: „Jest taki ból, o którym lepiej nie mówić, bowiem najlepiej wyraża go milczenie”.

Na innym wieńcu rodzice pożegnali syna krótkimi słowami: „Kochany Adamie, z Panem Bogiem”. Dla wielu uczestników ceremonii był to jeden z najbardziej przejmujących momentów całej uroczystości.

17-letni Łukasz G. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Prokuratura zapowiedziała, że będzie odpowiadał jak dorosły. Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi mu kara od 15 do 30 lat pozbawienia wolności.

Dla mieszkańców Kadłuba najważniejsze jest jednak dziś coś innego – próba powrotu do normalności po tragedii, która na długo pozostanie w pamięci całej społeczności.

Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: