Tragiczny pożar w szwajcarskim kurorcie. Zakończono identyfikację wszystkich ofiar
Kilka dni po dramatycznych wydarzeniach w jednym z alpejskich kurortów szwajcarskie służby przekazały nowe, poruszające informacje. Skala tragedii oraz jej międzynarodowy wymiar wstrząsnęły opinią publiczną, a szczegóły dotyczące ofiar rzucają nowe światło na to, co wydarzyło się tamtej nocy.
- Kim były ofiary tragedii
- Poruszające historie młodych ludzi
- Śledztwo, zarzuty i żałoba
Kim były ofiary tragedii
Policja kantonu Valais poinformowała o zakończeniu procesu identyfikacji wszystkich osób, które straciły życie w pożarze klubu nocnego „Le Constellation” w Crans-Montana. Do tragedii doszło w noc sylwestrową, kiedy lokal był wypełniony młodymi ludźmi świętującymi nadejście nowego roku.
Łącznie zginęło 40 osób, a kolejnych 119 zostało rannych, z czego wiele w stanie ciężkim i bardzo ciężkim. Wśród ofiar znaleźli się obywatele aż kilku państw, co potwierdza międzynarodowy charakter kurortu. Najliczniejszą grupę stanowili Szwajcarzy, ale wśród zmarłych byli również obywatele Francji, Włoch, Portugalii, Belgii, Rumunii i Turcji. Jedna z ofiar posiadała więcej niż jedno obywatelstwo.
Szczególnie wstrząsające są dane dotyczące wieku ofiar. Aż połowę z nich stanowiły osoby niepełnoletnie. Najmłodsza zginęła w wieku 14 lat, a większość pozostałych miała niespełna 20 lat. Tragedia dotknęła więc przede wszystkim młodych ludzi, dla których noc sylwestrowa miała być czasem radości i zabawy.

Poruszające historie młodych ludzi
Za statystykami kryją się osobiste dramaty rodzin i przyjaciół ofiar. Wśród zmarłych był 16-letni szwajcarski nastolatek, którego bliscy przez wiele dni po tragedii desperacko próbowali ustalić jego los. Ostatnia wiadomość, jaką wysłał do matki tuż po północy, stała się dla niej bolesnym symbolem straty.
Zginął również 17-letni sportowiec, uznawany za jeden z młodych talentów szwajcarskiego boksu. Według relacji świadków, w ostatnich chwilach życia próbował pomóc innym uczestnikom zabawy. Wśród ofiar znalazły się także nastolatki z zagranicy, które przebywały w Szwajcarii na wypoczynku lub nauce.
Nie tylko młodzież poniosła śmierć. W płonącym budynku zginął także 31-letni pracownik ochrony, który – według relacji – najpierw pomógł kilku osobom wydostać się na zewnątrz, a następnie wrócił do środka, by ratować kolejnych gości. Tę decyzję przypłacił życiem.
Śledztwo, zarzuty i żałoba
W Crans-Montana odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary pożaru. Setki mieszkańców i turystów uczestniczyły w nabożeństwie żałobnym oraz marszu milczenia w pobliżu miejsca tragedii. Przed zniszczonym klubem pojawiły się tysiące kwiatów, zniczy i osobistych pamiątek.
Równolegle trwa śledztwo prowadzone przez szwajcarską prokuraturę. Ma ono wyjaśnić, jak doszło do pożaru oraz czy doszło do zaniedbań w zakresie bezpieczeństwa. Właściciele klubu usłyszeli już zarzuty związane z nieumyślnym spowodowaniem śmierci, obrażeń ciała oraz doprowadzeniem do pożaru.
Tragedia w Crans-Montana stała się jednym z najboleśniejszych wydarzeń ostatnich lat w Szwajcarii i wywołała szeroką debatę na temat bezpieczeństwa w lokalach rozrywkowych. Dla rodzin ofiar to jednak przede wszystkim niewyobrażalna osobista strata, z którą będą musiały mierzyć się przez całe życie.
