Takie jest ciało po śmierci. Niebywałe, do czego porównał je grabarz
Śmierć od zarania dziejów stanowiła dla człowieka temat wywołujący paraliżujący lęk, społeczny dystans oraz głębokie tabu, o którym woli się głośno nie rozmawiać. Kulisy pracy osób na co dzień obcujących ze zwłokami przez lata owiane były mrokiem, rodząc wyobrażenia pełne czarnych legend i niepokojących mitów. Dziś jednak, za sprawą otwartych i pełnych empatii twórców, wizerunek branży funeralnej przechodzi prawdziwą ewolucję.
Prawdziwym fenomenem w polskiej przestrzeni publicznej stał się Robert Konieczny, profesjonalny grabarz, który z wielką cierpliwością i szacunkiem odczarowuje negatywny obraz odejścia, dzieląc się z internautami i widzami niezwykłymi tajemnicami swojego rzemiosła.
Robert Konieczny otwarcie mówi o swojej pracy
Mężczyzna zyskał ogromną popularność w sieci dzięki autentycznym opowieściom o codziennych obowiązkach oraz emocjach towarzyszących zabieraniu zmarłych z domów rodzinnych. Szybko okazało się, że tematyka grobowa niezmiernie ciekawi ludzi, a Konieczny – oprócz wydania książki i udzielenia setek wywiadów – regularnie gani na łamach znanych mediów.
W ostatnim czasie gościł w programie Doroty Wellman oraz jej syna Kuby, gdzie zdobył się na kolejne, niezwykle nieoczywiste wyznanie. Dziennikarka postanowiła zapytać doświadczonego grabarza o najbardziej fizyczny i tajemniczy aspekt jego pracy – o to, jakie w dotyku jest ciało człowieka po ustaniu funkcji życiowych.
Ciało po śmierci
Robert Konieczny ze szczerością i bez fałszywej pruderii porównał zwłoki do zimnej, sztywnej, nie do końca plastycznej plasteliny. Wyjaśnił, że stężenie pośmiertne potrafi być na tyle silne, iż właściwa toaleta oraz przygotowanie zmarłego do Ostatniej Drogi wymagają podjęcia konkretnych, specjalistycznych działań. Zaintrygowana Dorota Wellman postanowiła zgłębić wątek tak zwanego masażu pośmiertnego.
Grabarz wytłumaczył, że zabieg ten służy skutecznemu rozluźnieniu zesztywniałych mięśni oraz tkanek, co pozwala na nadanie ciału naturalnej, pełnej powagi pozycji i godne ułożenie go w trumnie przed pożegnaniem z rodziną.
Masaż osoby zmarłej
Przy okazji rozmowy Konieczny kategorycznie rozprawił się z powszechnym, przekazywanym z ust do ust mrocznym mitem, w który wierzy zaskakująco wielu ludzi. Mowa o przerażającej teorii, jakoby pracownicy zakładów pogrzebowych podczas układania zmarłych w trumnie bezczelnie łamali im kości. Grabarz stanowczo zaprzeczył tym opowieściom, tłumacząc, że w rzeczywistości chodzi jedynie o stopniowe doprowadzenie stawu do stanu plastyczności poprzez odpowiednie rozciąganie.
Żadne drastyczne zabiegi czy łamanie kości nie mają miejsca, a wszelkie czynności wykonywane są z najwyższym szacunkiem dla ludzkich szczątków.