Na mszy ksiądz zadał dziecku pytanie. Chwilę później w całym kościele wybuchło zamieszanie
Msze święte z udziałem najmłodszych wiernych stanowią dla duchownych niezwykle wyzwanie pedagogiczne oraz duszpasterskie. Aby zatrzymać uwagę maluchów, których myśli z łatwością uciekają od powagi liturgii, kapłani stosują różnorodne metody aktywizujące, zapraszając dzieci bezpośrednio przed ołtarz.
Niecodzienna i wywołana dziecięcą szczerością sytuacja rozegrała się niedawno w jednej z polskich parafii podczas nabożeństwa dedykowanego najmłodszym.
Ksiądz z pytaniem do dzieci
Chcąc uczynić niedzielną homilię jak najbardziej przystępną i wartościową, duszpasterz poprosił zgromadzone dzieci o podejście do stopni ołtarza, by wspólnie porozmawiać o fundamentalnych zasadach wiary. Kapłan postanowił zadać maluchom pozornie proste, nakierowujące pytanie: „Jakie prawa dał nam Pan Jezus?”. Intencją duszpasterza było sprawne naprowadzenie małych słuchaczy na temat Bożych przykazań oraz norm moralnych stanowiących fundament chrześcijaństwa.
Duchowny nie przewidział jednak, że dziecięca wyobraźnia i bezpośredniość odczytają jego intencje w sposób absolutnie dosłowny, odnosząc pytanie bezpośrednio do realiów swojego codziennego życia.
O co chodziło księdzu?
Na odpowiedź małych uczestników liturgii nie trzeba było długo czekać, a zgromadzeni w ławkach rodzice i dziadkowie zamarli w radosnym zdumieniu. Zamiast spodziewanych haseł o Dekalogu czy miłości bliźniego, z ust jednego z maluchów padła z pełnym przekonaniem odpowiedź, że Pan Jezus dał mu „prawo do zabawy”. Chwilę później kolejny brzdąc entuzjastycznie dorzucił „prawo do wychodzenia na dwór”, a inny skwapliwie uzupełnił listę o „prawo do nauki”.
Ta niezwykle urocza, czysta i rozczulająca interpretacja prawd wiary sprawiła, że cała świątynia w mgnieniu oka wybuchła serdecznym śmiechem, a sztywna atmosfera nabożeństwa ustąpiła miejsca prawdziwej wspólnocie.
Dzieci zaskoczyły księdza
Co niezwykle istotne, reakcja samego celebranta okazała się pełna ogromnej klasy, cierpliwości oraz duszpasterskiego wyczucia. Duchowny absolutnie nie stracił rezonu ani nie skarcił dzieci za ich zaskakujące odpowiedzi, lecz z uśmiechem i ciepłem przyjął prostolinijność swoich małych rozmówców. Złapał doskonały kontakt ze zgromadzonymi przed ołtarzem maluchami i niezwykle łagodnie, krok po kroku, naprowadził je na właściwy wątek Bożego prawa oraz Dekalogu.
Takie dojrzałe i pełne empatii podejście wzbudziło ogromne uznanie wśród obecnych w kościele rodziców, którzy nie kryli zachwytu nad pedagogicznym talentem kapłana oraz umiejętnością budowania żywego Kościoła.