Tego nie mów podczas spowiedzi pod żadnym pozorem. Ksiądz nie da rozgrzeszenia. "Świat stałby się piekłem"
Sakrament pokuty i pojednania z samego założenia ma być jedną z najbardziej uwalniających i przynoszących głęboki spokój serca praktyk w życiu każdego wiernego. Przystąpienie do konfesjonału powinno bezpowrotnie zrzucać z barków ciężar popełnionych win, przynosząc upragnioną ulgę oraz czyste, wolne od lęku sumienie.
Rzeczywistość okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana – u wielu osób sam widok kratki konfesjonału wciąż budzi paraliżujący lęk, niepokój i ogromny stres. Obawa przed surową oceną ze strony kapłana, ryzykiem otrzymania przykrej reprymendy czy wręcz odmową udzielenia rozgrzeszenia sprawia, że wielu wiernych odwleka spowiedź miesiącami lub wykonuje ją w sposób niezwykle pobieżny, pozbawiony głębszej refleksji.
Spowiedź jest dla wiernych problematyczna
Jak się jednak okazuje, większość problemów i przykrych doświadczeń przy konfesjonale nie wynika ze złej woli kapłanów, lecz z podstawowych błędów popełnianych przez samych penitentów. Temat ten postanowił szczegółowo wyjaśnić uznany duszpasterz i publicysta, ksiądz Mateusz Szerszeń, w rozmowie z magazynem „Polonia Christiana”. Duchowny zwrócił uwagę na fakt, że wierni bardzo często gubią się w logice samego sakramentu, zapominając o jego pięciu fundamentalnych filarach.
Do najczęstszych uchybień popełnianych podczas samej spowiedzi należą całkowity brak należytego przygotowania, bezrefleksyjne usprawiedliwianie własnych uczynków, a także nieumiejętne, chaosowe wyznawanie grzechów.
Czego nie robić u spowiedzi?
Ksiądz Szerszeń zauważył, że niezwykle powszechną praktyką w konfesjonale stało się spowiadanie z własnych emocji, stanów psychicznych czy relacjonowanie grzechów osób trzecich – sąsiadów, małżonków czy współpracowników. Zamiast szczerze nazwać własne niedociągnięcia, penitenci mają silną tendencję do rozwlekłego tłumaczenia swoich motywacji i przelewania odpowiedzialności na otoczenie.
Co więcej, kluczowe elementy sakramentu, takie jak szczery żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy oraz zadośćuczynienie wyrządzonemu złu, bywają traktowane marginalnie. Tymczasem bez głębokiej chęci naprawy krzywd i realnej zmiany postępowania spowiedź staje się jedynie pustą, formalną deklaracją.
Dlaczego się spowiadamy?
Wielu ludzi zastanawia się również, dlaczego wyznanie win musi odbywać się przed drugim człowiekiem – kapłanem, zamiast w cichej, osobistej modlitwie bezpośrednio do Boga. Ksiądz Mateusz Szerszeń wyjaśnił tę kwestię w niezwykle trafny sposób, odwołując się do skomplikowanej natury ludzkiej. Gdyby człowiek sam sobie udzielał rozgrzeszenia, świat w mgnieniu oka stałby się moralnym piekłem.
Ludzka psychika posiada bowiem nieograniczoną wręcz zdolność do racjonalizowania zła i samowolnego usprawiedliwiania własnych postępków. Dlatego władza odpuszczania grzechów musiała zostać powierzona zewnętrznemu świadkowi, który stanowi obiektywne lustro dla ludzkiego sumienia.