Ogromny żal do Polaków. Ukraińcy o to mają pretensje
Relacje polsko-ukraińskie, które tuż po wybuchu pełnoskalowej wojny stały się dla całego świata wzorem międzyludzkiej solidarności i bezinteresownego wsparcia, przechodzą obecnie głęboki, niezwykle trudny kryzys. Obraz początkowej życzliwości coraz wyraźniej ustępuje miejsca narastającemu chłodowi, a w codziennej przestrzeni publicznej wybrzmiewają ciche lęki oraz bolesne uprzedzenia.
Opublikowany niedawno raport „Nie jesteśmy w domu”, autorstwa dr Oleny Babakovej i prof. Przemysława Sadury, przynosi poruszający, pełen refleksji obraz codzienności ukraińskich migrantów w Polsce. Zamiast budowania trwałej, bezpiecznej wspólnoty, wyłania się z niego rzeczywistość spowita niepewnością, w której wielu przybyszów ze Wschodu po prostu boi się głośno odezwać na ulicy.
Jak Ukraińcy czują się w Polsce?
Jak wskazują autorzy badania, zmiana społecznego klimatu nie nastąpiła z dnia na dzień, lecz narastała stopniowo, osiągając swój widoczny punkt zwrotny w trakcie wyostrzonych debat politycznych i kampanii wyborczych. Agresja słowna, uszczypliwe uwagi czy przejawy jawnej niechęci rzadko przybierają postać otwartych starć – najczęściej dotykają migrantów w miejscach absolutnie codziennych, takich jak przystanki autobusowe, kasy w sklepach czy miejskie autobusy.
Wobec rosnącego napięcia coraz więcej osób przyjmuje postawę obronną, starając się po prostu nie rzucać w oczy. Kobietom zdarza się celowo unikać odbierania telefonów w komunikacji miejskiej, by brzmienie ojczystego języka lub wschodniego akcentu nie stało się pretekstem do słownej napaści.
Ukraińcy są niemile widziani w Polsce?
Prawdziwy niepokój budzi jednak fakt, że niechęć przestaje być wyłącznie domeną anonimowych przechodniów, przenikając do urzędów, gabinetów lekarskich i miejsc pracy. Oczekiwanie na karty pobytu przeciągające się latami, opryskliwe traktowanie przez urzędników czy lekceważące komentarze w przychodniach zdrowia budują w migrantach przekonanie, że stali się wygodnym „kozłem ofiarnym” wszelkich lokalnych problemów – od kryzysu mieszkaniowego po długie kolejki do lekarzy.
Wiele osób, które przed wojną budowały tu swoją karierę, inwestowało w nieruchomości i płaciło podatki, z ogromnym żalem obserwuje, jak ich dotychczasowe zaangażowanie zostaje przekreślone przez powierzchowne, seksualizujące lub narodowościowe stereotypy.
Trudne stosunki
Konsekwencją tej trudnej atmosfery staje się cichy, lecz wyraźnie zauważalny odpływ Ukraińców z Polski, przebiegający na dwóch głównych biegunach. Z jednej strony z kraju wypychane są osoby najbardziej bezbronne – seniorzy i ludzie schorowani, którzy tracą wsparcie socjalne w wyniku wygaszanych specustaw. Z drugiej strony na spakowanie walizek decydują się ludzie najlepiej zintegrowani: cenieni specjaliści pracujący w korporacjach, świetnie posługujący się językiem polskim i posiadający wysokie poczucie własnej godności.
Rozczarowani pogarszającym się klimatem i brakiem szacunku, wolą przenieść swoje rejony życiowe oraz potencjał zawodowy do Niemiec, Kanady czy krajów Europy Zachodniej.