Polka od 7 lat mieszka w USA. Tego nie może zdzierżyć u Amerykanów
Życie za oceanem potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy przed wyjazdem dużo wiedzieli o Stanach Zjednoczonych. Różnice kulturowe, codzienne zwyczaje i sposób myślenia mieszkańców często okazują się zupełnie inne od naszych wyobrażeń. Iza Potoczna od siedmiu lat mieszka w USA i na TikToku regularnie pokazuje kulisy życia w tym kraju.
Nie ogranicza się jednak do relacjonowania codzienności. Chętnie dzieli się również swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat Amerykanów. W jednym z nagrań opowiedziała o zachowaniu, którego – jak przyznaje – chyba nigdy nie będzie w stanie zrozumieć. Jej słowa mogą wywołać dyskusję, bo dotknęła kwestii tożsamości i pochodzenia.
Iza Potoczna od 7 lat mieszka w USA. Pokazuje życie za oceanem
Media społecznościowe stały się dla wielu osób sposobem na poznawanie świata z perspektywy tych, którzy zdecydowali się zamieszkać za granicą. Zamiast przewodnikowych opisów i turystycznych atrakcji internauci mogą zobaczyć zwykłą codzienność w innym kraju. Takie treści publikuje również Iza Potoczna, która od siedmiu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych.
Na swoim profilu na TikToku dzieli się obserwacjami dotyczącymi życia za oceanem. Opowiada o różnicach kulturowych, zwyczajach i sytuacjach, które zaskakują ją po latach spędzonych w USA. Nie unika też tematów, które budzą emocje. W jednym z ostatnich filmów postanowiła poruszyć kwestię amerykańskiego podejścia do własnych korzeni. Już w opisie nagrania zapowiedziała, że chodzi o coś, co trudno jej zaakceptować.
Nie chcę nikogo obrażać, ale jest jedna rzecz, której chyba nigdy nie zrozumiem – wyznała.
Polka zwróciła uwagę na Amerykanów
Iza wyjaśniła, że podczas rozmów z mieszkańcami Stanów Zjednoczonych często spotyka się z podobnym schematem. Kiedy pyta kogoś, czy jest Amerykaninem, czy pochodzi z innego kraju, rozmówca zaczyna opowiadać o swoich przodkach i ich narodowościach. Wymienia kolejne części swojego pochodzenia, nawet jeśli jego rodzina od pokoleń mieszka w USA.
Irytuje mnie to w Amerykanach (...), że kiedy poznaję kogoś i pytam, czy jest ze Stanów Zjednoczonych, czy pochodzi z innego kraju, on daje mi całą historię swojego rodowodu. Mówi, że w połowie jest Włochem, w jednej piątej Szkotem, a w jednej szóstej Portugalczykiem – opowiada.
Polka przyznała, że w takich sytuacjach dopytuje o miejsce urodzenia rozmówcy, jego rodziców i dziadków. Jeśli wszyscy przyszli na świat w Stanach Zjednoczonych, nie rozumie, dlaczego dana osoba nie określa się po prostu jako Amerykanin. W nagraniu przedstawiła nawet przykładową rozmowę, w której po serii twierdzących odpowiedzi stwierdza:
No to kolego, jesteś po prostu Amerykaninem.
Iza nie kryje zdziwienia
W opinii Izy problem nie dotyczy samego zainteresowania rodzinną historią. Zwraca uwagę na sytuacje, w których ktoś z dumą podkreśla swoje europejskie korzenie, choć nie ma większego związku z krajem, z którego pochodzili jego przodkowie. Według niej często nie zna nawet języka ani tradycji, które miałyby potwierdzać tak silną identyfikację.
Ani jednego słowa nie umieją w tym danym języku powiedzieć. Nie znają tradycji, nie wiedzą nawet, gdzie to jest na mapie, ale tak dumnie opowiadają o tym, skąd oni są – zauważa.
Dlatego, jak podsumowała, sama w takich sytuacjach nie uznaje deklaracji o odległym pochodzeniu za odpowiedź na pytanie o narodowość.
Ja mam takie: nie, nie jesteś z tamtego kraju. Nie wiem, czemu nikt im nigdy tego nie uświadomi, że wystarczy po prostu powiedzieć, że jesteś Amerykaninem – stwierdziła.
Jej nagranie pokazuje, jak różnie można rozumieć pojęcie narodowości i przywiązania do korzeni. W Stanach Zjednoczonych historia rodzinnego pochodzenia jest dla wielu osób ważnym elementem tożsamości, nawet jeśli same urodziły się już za oceanem. Dla Izy Potocznej takie deklaracje bywają jednak niezrozumiałe.