Sceny podczas mszy na Wszystkich Świętych w Elblągu. Ksiądz zwrócił się do 5-latka z ambony
Podczas mszy świętej 1 listopada w jednym z kościołów w Elblągu doszło do sytuacji, która poruszyła internautów. Pewna mama wybrała się na nabożeństwo z pięcioletnim synkiem. Początkowo chłopiec zachowywał się spokojnie, jednak po kilkunastu minutach zaczął się wiercić i marudzić. Dla wielu rodziców taka sytuacja nie jest niczym zaskakującym. Dzieci w tym wieku nie zawsze potrafią długo skupić uwagę podczas uroczystości.
Tym razem jednak reakcja duchownego okazała się wyjątkowa. Ksiądz zauważył, co dzieje się w ławkach, i postanowił zareagować w niecodzienny sposób. Historia została opisana na lokalnej grupie „Spotted Elbląg i okolice”. Wpis mamy szybko przyciągnął uwagę.
Pięciolatek zaczął marudzić podczas mszy w Elblągu
1 listopada, w uroczystość Wszystkich Świętych, wiele rodzin wybrało się do kościołów na msze święte. Wśród wiernych była również kobieta, która zabrała ze sobą pięcioletniego syna. Jak później opisała w mediach społecznościowych, początek nabożeństwa przebiegał bez większych problemów. Z czasem jednak chłopiec zaczął tracić cierpliwość.
Pięciolatek chciał wrócić do domu, nudził się i coraz wyraźniej dawał mamie do zrozumienia, że nie ma ochoty dłużej siedzieć w ławce. Kobieta doskonale znała takie zachowanie, bo jak wiadomo, kilkulatkom trudno czasem wytrzymać w jednym miejscu przez dłuższy czas.
Syn jak to pięciolatek – po 10 minutach zaczął się wiercić i marudzić, a to, że nudno, a to, że do domu chce – relacjonowała mama na grupie „Spotted Elbląg i okolice”.
Nie przypuszczała jednak, że za chwilę wydarzy się coś, co zapamięta na długo.
Ksiądz odezwał się do chłopca z ambony. Padły wyjątkowe słowa
Duchowny zauważył zachowanie dziecka i postanowił zareagować. Nie upomniał chłopca ani nie zwrócił uwagi jego mamie. Zamiast tego skierował do pięciolatka zaproszenie, które całkowicie odmieniło przebieg dalszej części nabożeństwa.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy ksiądz, widząc, co się dzieje, z ambony odezwał się do mojego syna: chodź do mnie, królewiczu – napisała wzruszona kobieta.
Kapłan zaprosił malca w okolice ołtarza, gdzie mógł usiąść obok ministrantów. Postawił mu przy tym prosty warunek: jeśli będzie grzeczny do końca mszy, otrzyma nagrodę. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Chłopiec uspokoił się i z zainteresowaniem spędził resztę nabożeństwa w nowym miejscu.
Ksiądz dotrzymał obietnicy. Pięciolatek dostał kolorowankę i słodycze
Na tym jednak historia się nie zakończyła. Po zakończeniu liturgii duchowny pamiętał o obietnicy złożonej pięciolatkowi. Chłopiec otrzymał kolorowankę oraz słodycze. Dla niego była to z pewnością miła niespodzianka, a dla mamy dowód na wyjątkowe podejście księdza do najmłodszych wiernych.
Kobieta postanowiła opisać całe zdarzenie w internecie, aby publicznie podziękować duchownemu. Doceniła przede wszystkim jego cierpliwość, empatię i umiejętność odnalezienia się w sytuacji, która dla wielu osób mogłaby być powodem do irytacji.
Jej wpis przypomina, że obecność dzieci podczas nabożeństw nie zawsze oznacza idealną ciszę i skupienie. Kilkulatki dopiero uczą się zasad zachowania w takich miejscach, a życzliwość dorosłych może sprawić, że kościół będzie dla nich bardziej przyjazną przestrzenią. Tym razem wystarczyło jedno ciepłe zaproszenie i drobna nagroda, by zwyczajna msza stała się dla pięciolatka wyjątkowym przeżyciem.