Chwile grozy na warszawskim lotnisku. Niewielki samolot po lądowaniu nagle zjechał z pasa i z impetem wbił się przodem w ziemię. Na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe.Samolot zjechał z pasa i uderzył w ziemię. Dramatyczne sceny na lotniskuCzy ktoś ucierpiał? Na pokładzie były dwie osobySłużby badają przyczyny. Co doprowadziło do wypadku?
Ledwo uniósł się nad pasem startowym, a już było wiadomo, że to nie będzie zwykły lot. Pasażerowie poczuli strach, gdy z jednego z silników zaczęło wydobywać się dym i piloci podjęli decyzję o błyskawicznym powrocie na ziemię. To, co miało być rutynowym przelotem, zamieniło się w dramatyczne minuty pełne niepewności i paniki.Okoliczności zdarzenia i liczba osób na pokładziePanika pasażerów i porażające nagranieJak doszło do pożaru silnika?
Minął rok od jednej z najbardziej wstrząsających katastrof lotniczych w USA. Dwa statki powietrzne zderzyły się w powietrzu, a chwilę później runęły do lodowatej rzeki. Zginęło 67 osób. Teraz opublikowany raport ujawnia, co naprawdę wydarzyło się nad Waszyngtonem i wskazuje na poważne zaniedbania.Tajemnica nad rzeką PotomacBłędy w systemie i ostre słowa pod adresem FAA67 ofiar i zmiany w prawie
W tym miesiącu pod Pomnikiem Ofiar Katastrofy Smoleńskiej wydarzyło się coś, co wstrząsnęło opinią publiczną i może mieć poważne konsekwencje prawne dla jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny politycznej. Nie były to zwykłe spory słowne — to, co zarejestrowały kamery i pod jakim kątem sprawę bada policja, stawia pod znakiem zapytania przyszłość polityczną jednego z najdłużej urzędujących posłów. Całe nagranie stało się podstawą oficjalnego zawiadomienia, które właśnie trafiło do organów ścigania.Awantura na miesięcznicy smoleńskiejKim był uczestnik incydentu? Co grozi politykowi?
Pasażerowie lotu StarSky w Somalii doświadczyli sytuacji, która mogła skończyć się tragedią. Maszyna, zaledwie kilka chwil po starcie, zmuszona była do nagłego manewru nad wodą. Szczegóły zdarzenia dopiero wychodzą na światło dzienne, a nagrania z wypadku obiegły już internet, budząc mieszane emocje – od ulgi po przerażenie.
Grudzień 2009 roku był ostatnim, kiedy prezydent Lech Kaczyński i jego żona Maria Kaczyńska mogli wspólnie spędzić Święta Bożego Narodzenia jako głowa państwa i jego małżonka. W tym wyjątkowym czasie skierowali do Polaków i żołnierzy przesłanie pełne troski, nadziei i życzliwości. Dziś, po tragicznych wydarzeniach, które nastąpiły kilka miesięcy później, ich słowa nabierają szczególnego znaczenia – przypominają o wartościach, które cenili oraz o zrozumieniu trudu służby, które potrafili pokazać nawet w oficjalnych wystąpieniach. Tragiczna śmierć Lecha i Marii KaczyńskichOstatnie życzenia świąteczne Pary Prezydenckiej Słowa, które nadal poruszają
Przerażenie. Strach. Pytanie, jak do tego doszło — te słowa cisną się na usta, gdy dowiadujemy się o tragedii.. Helikopter runął wprost na kort tenisowy, w miejscu rekreacyjnym, gdzie nikt się czegoś podobnego nie spodziewał. Ludzie obecni na miejscu zamarli, nie dowierzając w to, co widzą — a ratownicy śpieszyli z pomocą. Wszystko działo się tak nagle, że nikt nie zdążył się przygotować na to, co miało nastąpić.
W miejscowości Malawa na Podkarpaciu doszło do dramatycznego zdarzenia. Śmigłowiec rozbił się i spłonął, a służby ratunkowe potwierdzają śmierć dwóch osób. Okoliczności wypadku wciąż są badane.
To miał być zwykły, wieczorny rejs do Stambułu. Pasażerowie już rozpinają pasy, stewardesy przygotowują się do rutynowego serwisu, a samolot unosi się coraz wyżej. Nikt nie spodziewa się, że za kilka minut na pokładzie zapanuje panika, a w kabinie pojawi się gryzący dym. Wszystko przez przedmiot, który każdy z nas nosi w kieszeni. Gdy zrozumiano, co się pali, w samolocie zapadła cisza — absolutna, paraliżująca.
Lot z Ammanu do Krakowa miał być spokojną, rutynową podróżą. Na pokładzie samolotu Ryanair panowała cisza, pasażerowie odpoczywali po długim locie, niektórzy już szykowali się do lądowania. Nagle rozbrzmiał alarmowy sygnał. W ciągu kilku sekund atmosfera całkowicie się zmieniła. Piloci nadali kod „7700” – alarm, który w świecie lotnictwa oznacza jedno: nagły stan zagrożenia. Na ekranach radarów kontrolerów lotów w całej Europie zapalił się czerwony alert. Zaczęła się dramatyczna walka o przetrwanie.
Śmierć majora Roberta Jeła wstrząsnęła Polską. Pilot zginął tragicznie podczas treningu do pokazu. Są już pierwsze plany związane z uroczystym pożegnaniem mężczyzny. Jedna z ceremonii odbędzie się już jutro.
Tragedia na gdyńskim lotnisku poruszyła tysiące Polaków. Pilot sterujący Bielikiem M-346 rozbił się o podłoże, a maszyna natychmiast stanęła w ogniu. Przyczyny katastrofy były owiane tajemnicą. Teraz światło dzienne ujrzał niepokojący raport.
Major Robert Jeł zmarł tragicznie w wypadku na gdyńskim lotnisku. Mimo szybkiej interwencji straży pożarnej, pilota nie udało się uratować. Zostawił żonę, córkę i rodziców. Sam prezydent zabrał głos w sprawie tego, co się teraz z nimi stanie.