Wielka porażka rolników. Jest decyzja Komisji Europejskiej
Rolnicy w całej Europie biją na alarm — czołowe ciągniki blokowały drogi, tysiące protestujących z transparentami głośno sprzeciwiało się kontrowersyjnej umowie handlowej UE-Mercosur. Jednak w piątek Unia Europejska podjęła decyzję, która wielu producentów rolnych uważa za cios wymierzony w ich przyszłość. Po latach protestów, obaw o utratę rynków i obietnic lepszej ochrony, Komisja Europejska i większość państw członkowskich zdecydowały: umowa handlowa z państwami Mercosur zostanie podpisana — mimo sprzeciwu Polski, Francji, Irlandii, Węgier i Austrii. Rolnicy czują się zawiedzeni i zlekceważeni, a decyzja ta — jak mówią — może oznaczać dramat dla wielu gospodarstw.
- Czym jest umowa Mercosur?
- Przeciwko czemu protestowali rolnicy?
- Komisja Europejska podjęła decyzję
Czym jest umowa Mercosur?
Umowa UE-Mercosur to szerokie porozumienie handlowe między Unią Europejską a grupą państw Ameryki Południowej znanych jako Mercosur — Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem. Po ponad 25 latach negocjacji dwa bloki mają stworzyć dużą strefę wolnego handlu, która obejmowałaby setki milionów konsumentów i potencjalnie zliberalizowałaby wymianę towarów między oboma regionami. Celem umowy jest m.in. zniesienie lub znaczne obniżenie ceł na większość produktów — od przemysłowych dóbr europejskich po produkty rolne z Mercosur.
Dla Komisji Europejskiej i jej zwolenników jest to szansa na zwiększenie eksportu unijnych towarów, dywersyfikację rynków zbytu i zmniejszenie zależności od chińskich i amerykańskich partnerów handlowych. Porozumienie ma przynieść korzyści także konsumentom — dzięki niższym cenom i większej różnorodności produktów.
Jednak krytycy umowy ostrzegają, że liberalizacja handlu w sektorze rolnym może zachwiać równowagę konkurencyjną na rynku europejskim. Mercosur, znany jako duży eksporter taniej wołowiny, drobiu, cukru i innych produktów rolnych, może dzięki porozumieniu uzyskać łatwiejszy dostęp do rynku UE. Europejscy producenci, działający w warunkach dużo bardziej restrykcyjnych przepisów sanitarno-fitosanitarnych, podkreślają, że taka konkurencja jest nierówna i grozi spadkiem popytu na ich własne produkty.
Umowa zawiera także mechanizmy tzw. hamulca bezpieczeństwa — pozwalające reagować na nagły wzrost importu wrażliwych produktów rolnych — oraz propozycje wsparcia dla rolników w postaci środków budżetowych UE, ale przeciwnicy uważają, że te zabezpieczenia są niewystarczające.
Przeciwko czemu protestowali rolnicy?
Protesty rolników w całej Europie były szerokie i trwały miesiącami, a w ostatnich tygodniach nasiliły się w krajach takich jak Polska, Francja, Irlandia czy Belgia. Główny zarzut środowiska wiejskiego dotyczył tego, że umowa otworzy rynek na tańsze produkty rolne z Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju, których producenci nie są objęci takimi samymi normami jak rolnicy w UE. Wielu rolników obawiało się, że ich produkty zostaną wypchnięte z rynku przez tańsze importy, co doprowadzi do upadku gospodarstw i utraty miejsc pracy na obszarach wiejskich.
Przedstawiciele branż drobiarskiej, cukrowniczej i wołowiny podkreślali, że już przy obecnych kontyngentach importowych UE doświadcza ogromnej konkurencji, a dalsze otwarcie rynku jeszcze bardziej obciąży lokalnych producentów. Według Dariusza Goszczyńskiego, prezesa Krajowej Rady Drobiarstwa, umowa daje dodatkowe kontyngenty, które mogą znacząco zaburzyć rynek i obniżyć popyt na produkty europejskie.
Protestujący często podkreślali, że mechanizmy ochronne przewidziane w umowie są „papierowe”, ponieważ w praktyce trudniej je skutecznie uruchomić, i że rolnicy zostali pozostawieni bez realnej tarczy przed naporem tańszej zagranicznej konkurencji. Wielu z nich nawoływało do wycofania się z umowy lub do jej gruntownego przepisania, aby uwzględnić szczególne potrzeby europejskiej produkcji rolnej.
Ostrzegali również, że umowa może mieć konsekwencje dla bezpieczeństwa żywnościowego i tradycyjnych metod produkcji, szczególnie jeśli importerzy z krajów Mercosur będą mogli sprzedawać towary w UE po kosztach znacznie niższych niż te, które ponoszą lokalni producenci. Demonstracje rolnicze odbywały się na głównych arteriach komunikacyjnych i w centrum miast, a protestującym towarzyszyły hasła o „zniszczeniu polskiej i europejskiej wsi”.
Komisja Europejska podjęła decyzję
W piątek ambasadorowie państw członkowskich UE zagłosowali nad ostateczną decyzją dotyczącą umowy UE-Mercosur. Mimo że kluczowe kraje, w tym Polska i Francja, były przeciwnikami podpisania porozumienia, większość głosów była za — co oznacza, że przewodnicząca Komisji Europejskiej otrzymała zielone światło do podpisania umowy.
To historyczne głosowanie kończy wieloletnią debatę wewnątrz Unii i otwiera drogę do formalnego podpisania umowy, które ma nastąpić już 12 stycznia 2026 roku w Paragwaju. W praktyce decyzja ta oznacza, że UE będzie mogła rozpocząć realizację części handlowych zapisów porozumienia, choć pełna ratyfikacja wymaga jeszcze zgody Parlamentu Europejskiego i krajowych parlamentów.
Dla Komisji Europejskiej jest to krok w stronę „nowej ery współpracy handlowej” z południowoamerykańskim blokiem, który — jak przekonują zwolennicy — wzmocni europejski eksport i zapewni konsumentom korzyści w postaci tańszych produktów. Jednak dla wielu rolników ta decyzja przypieczętowuje poczucie klęski i sygnalizuje poważne wyzwania dla przyszłości sektora rolnego w UE.