Napisała książkę o żałobie po śmierci męża. Teraz spędzi resztę życia w więzieniu
Kouri Richins, amerykańska autorka książki dla dzieci o stracie bliskiej osoby, została skazana na dożywotnie więzienie za zabójstwo męża. Kobieta podała Ericowi śmiertelną dawkę fentanylu, a po jego śmierci występowała publicznie jako pogrążona w żałobie wdowa. Podczas procesu głos zabrali również jej trzej synowie. Chłopcy prosili sąd, by ich matka nigdy nie wyszła na wolność.
Historia Kouri Richins rozegrała się w stanie Utah w Stanach Zjednoczonych, w okolicy znanej z malowniczych krajobrazów i narciarskiego kurortu Park City. Według ustaleń przedstawionych w sądzie kobieta miała planować zabójstwo męża, a motywem były między innymi pieniądze i perspektywa rozpoczęcia nowego życia z innym mężczyzną. Po śmierci Erica napisała książkę o żałobie, która miała nieść wsparcie rodzinom mierzącym się ze stratą.
Śmiertelny koktajl i telefon na policję
Do tragedii doszło w marcu 2022 roku. Kouri Richins podała mężowi napój zawierający fentanyl w ilości pięciokrotnie przekraczającej dawkę śmiertelną. Później w środku nocy zadzwoniła na policję, informując, że znalazła Erica nieprzytomnego. W rozmowie ze śledczymi opowiedziała, że przygotowała dla niego drinka z wódką, a następnie poszła poczytać jednemu z synów.
Początkowo mogło się wydawać, że rodzina przeżyła nagłą i niewyjaśnioną tragedię. Z czasem śledczy odkryli jednak informacje, które doprowadziły do postawienia kobiecie zarzutów. Według ustaleń sprawa nie ograniczała się do jednego wieczoru. Wcześniej, w walentynki, Richins miała próbować otruć męża, podając mu kanapkę z hydrokodonem. Ta próba nie zakończyła się śmiercią Erica.
Kobieta miała następnie poszukiwać silniejszej substancji. W wiadomości do dilera poprosiła o „trochę tego od Michaela Jacksona” — określenie, które w kontekście sprawy odnosiło się do fentanylu. Rok po śmierci męża została aresztowana. W toku postępowania wyszły na jaw również informacje o jej sytuacji finansowej i planach na przyszłość.
Książka o żałobie i życie, które miało zacząć się od no
Po śmierci Erica Richins napisała książkę dla dzieci zatytułowaną „Are You with Me?”, poświęconą przeżywaniu straty bliskiej osoby. Zadedykowała ją zmarłemu mężowi. W wywiadzie mówiła, że ma nadzieję, iż publikacja przyniesie pocieszenie jej rodzinie oraz innym osobom, które mierzą się z podobnym doświadczeniem.
Dla opinii publicznej zestawienie tej deklaracji z ustaleniami śledczych stało się jednym z najbardziej uderzających elementów sprawy. Kobieta występowała jako osoba próbująca oswoić temat śmierci i pomóc dzieciom zrozumieć żałobę, podczas gdy prokuratura przedstawiała ją jako sprawczynię zabójstwa własnego męża.
Podczas procesu ujawniono także, że Richins przez lata miała utrzymywać relację z kochankiem i planować wspólną przyszłość. Według ustaleń śledczych potrzebowała jednak pieniędzy, a w grę wchodziły zarówno środki z polisy ubezpieczeniowej, jak i spadek po Ericu. Sprawa obejmowała również zarzuty dotyczące oszustw ubezpieczeniowych i fałszerstwa związanego z polisą na życie.
Na jaw wyszły też poważne problemy finansowe kobiety, w tym milionowe długi. Te okoliczności stały się istotną częścią obrazu przedstawionego podczas procesu. Ława przysięgłych uznała Kouri Richins za winną zabójstwa pierwszego stopnia.
Synowie prosili, by matka nigdy nie wyszła z więzienia
Szczególnie poruszającym elementem sprawy były listy trzech synów Richins. Chłopcy trafili pod opiekę wujostwa i zwrócili się do sądu z prośbą o dożywotnie więzienie dla matki. Obawiali się, że jej ewentualny powrót na wolność oznaczałby dla nich zagrożenie.
Jeden z synów napisał, że nie będzie czuł się bezpiecznie, jeśli matka opuści więzienie. Podobną prośbę przedstawił najmłodszy z chłopców. Ich słowa zostały odczytane przed sądem podczas procesu i — jak zaznaczono przy ogłaszaniu wyroku — wzięto je pod uwagę.
Sędzia uznał, że skazana jest zbyt niebezpieczna, by kiedykolwiek mogła ponownie znaleźć się na wolności. Kouri Richins otrzymała karę dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Wyrok oznacza, że nie będzie mogła starać się o wcześniejsze opuszczenie więzienia.
Dla jej synów zakończenie procesu nie oznacza jednak, że konsekwencje rodzinnej tragedii zniknęły. Chłopcy podkreślali, że dopiero pod opieką wujostwa zaczęli czuć się bezpiecznie. Ich listy przypomniały, że za głośną sprawą kryminalną stoją również dzieci, które straciły ojca, a wobec matki musiały wyrazić obawy o własne bezpieczeństwo.