"Nienawidzę jej!" Wzięła zapałki i poszła do teściowej. Ogień był wszędzie
Kłótnie w rodzinie bywają wyjątkowo bolesne i wyczerpujące, lecz większość z nas szuka wówczas ukojenia w spokojnej rozmowie, spacerze lub chwilowej izolacji od trudnych emocji. Niestety, w niektórych przypadkach skrajna złość całkowicie bierze górę nad zdrowym rozsądkiem, doprowadzając do niebezpiecznych i wręcz niewyobrażalnych w skutkach tragedii.
Do nieprawdopodobnego dramatu doszło w minioną niedzielę w niewielkiej, zazwyczaj bardzo spokojnej miejscowości Trzeszczany na terenie województwa lubelskiego. Tuż po godzinie dwudziestej drugiej głęboki sen okolicznych mieszkańców nagle przerwały przeraźliwe syreny alarmowe pędzących wozów strażackich oraz charakterystyczne, niezwykle groźne odgłosy strzelającego w płomieniach eternitu. Jak się wkrótce okazało, bezpośredni powód wybuchu tego nocnego pożaru po prostu mrozi krew w żyłach.
Nagły wybuch ognia
Na jednej z prywatnych posesji stanęły w gwałtownych płomieniach budynki gospodarcze należące do starszej mieszkanki tej miejscowości. Wewnątrz ogarniętych ogniem obiektów znajdowały się duże zapasy drewna opałowego na zimę, wartościowe narzędzia ogrodowe oraz specjalistyczny sprzęt budowlany i warsztatowy. Przybyli na miejsce zdarzenia funkcjonariusze policji błyskawicznie przystąpili do intensywnego działania i niesłychanie szybko zidentyfikowali osobę stojącą za tym bezwzględnym przestępstwem.
Sprawczynią podpalenia okazała się czterdziestoczteroletnia synowa poszkodowanej seniorki. Jak skrupulatnie ustalono, kobieta tuż po burzliwej awanturze z rodziną postanowiła w wyjątkowo drastyczny sposób odreagować nagromadzony stres. Zakradła się pod osłoną nocy na posesję teściowej i bez mrugnięcia oka podłożyła ogień pod jej zabudowania.
Wpadła we wściekłość
Straty wywołane przez to skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie okazały się ogromne. Budynki, które podpaliła agresywna kobieta, zostały doszczętnie zniszczone, a poszkodowana teściowa oszacowała wartość poniesionych szkód na co najmniej trzydzieści tysięcy złotych.
Co jednak najbardziej szokujące w całej tej smutnej historii, to nie pierwszy raz, kiedy 44-latka weszła w tak poważny konflikt z polskim prawem. W swojej przeszłości już dwukrotnie odpowiadała przed sądem za celowe podpalenia innych obiektów budowlanych.
Zatrzymano podejrzaną kobietę
Niebezpieczna piromanka z Trzeszczan usłyszała już oficjalne zarzuty zniszczenia cudzego mienia. Kobieta w pełni przyznała się do zarzucanego jej czynu i bez żadnych zastrzeżeń poddała się dobrowolnie karze. Za tak groźne przestępstwo grozi jej obecnie wyrok do pięciu lat pozbawienia wolności.
Cała lokalna społeczność do dziś nie może wyjść ze zdumienia, że zwykła domowa kłótnia mogła popchnąć synową do tak bezwzględnego i niszczycielskiego odwetu na własnej rodzinie.