Była 14:26, gdy Nawrocki to powiedział. Padły ostre słowa w kierunku rządu. RBN w ogniu sporów
Prezydent Karol Nawrocki po godz. 14 zainaugurował posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i od razu uderzył w mocne tony. – W sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa RP narasta zbyt wiele pytań, a za mało jest rzetelnych odpowiedzi – oświadczył. Na stole znalazły się trzy gorące tematy: program uzbrojenia SAFE, zaproszenie Polski do Rady Pokoju oraz działania służb w sprawie wschodnich kontaktów marszałka Sejmu.
SAFE pod lupą. „Nie widzę powodu, by coś ukrywać”
Pierwszy punkt obrad dotyczył programu SAFE – wielkiego projektu zakupów uzbrojenia, który ma wzmocnić potencjał obronny Polski. Nawrocki nie krył, że ma w tej sprawie poważne wątpliwości.
– Bezpieczeństwo nie znosi uproszczeń i prowizorek. RBN jest państwowym, wspólnotowym „sprawdzam” – mówił prezydent. Zapowiedział przygotowanie własnych propozycji przepisów regulujących wykorzystanie środków z programu.
Jak podkreślił, Polska musi poznać dokładne koszty pożyczki, jaką jest SAFE. W grę wchodzi aż 139 programów szczegółowych. – Nie widzę powodu, aby nie ujawniać tej wiedzy – zaznaczył.
Prezydent zwrócił też uwagę na fakt, że do programu nie przystąpiły Niemcy. – Wszyscy mamy interes w tym, aby SAFE nie okazał się wsparciem dla przechodzącej kryzys gospodarki naszego zachodniego sąsiada – powiedział. Te słowa z pewnością wywołają burzę w relacjach z Berlinem.
Według Nawrockiego wspólnym mianownikiem wszystkich omawianych tematów jest suwerenność decyzyjna państwa. – Wymagana jest współpraca między wszystkimi ośrodkami władzy. Bez niej żaden z projektów nie będzie mógł być realizowany – podkreślił.
Rada Pokoju i Waszyngton. „To może mieć realne konsekwencje”
Drugim kluczowym punktem była sprawa zaproszenia Polski do tzw. Rady Pokoju. Jej celem ma być współpraca na rzecz stabilizacji i zapobiegania konfliktom – w pierwszej kolejności w Strefie Gazy.
– To może mieć realne konsekwencje strategiczne, polityczne i wojskowe – ostrzegł prezydent. Jak poinformował, 19 lutego Polska otrzymała zaproszenie do Waszyngtonu na inaugurację inicjatywy. – To pokazuje, że sprawa jest otwarta – dodał.
Nawrocki stanowczo zdementował informacje, jakoby Polska musiała zapłacić miliard dolarów za przystąpienie do Rady Pokoju. – To dezinformacja – podkreślił.
Jednocześnie przedstawił swoje osobiste stanowisko. – Jeśli interes państwa będzie tego wymagał, jestem gotowy nawet do rozmów z Putinem i Łukaszenką – zadeklarował. Zaznaczył, że bezpieczeństwo wymaga chłodnej analizy, a nie emocjonalnych reakcji.
Prezydent przypomniał, że Rosja jest członkiem ONZ. – Czy to oznacza, że Polska powinna opuścić to grono? – pytał retorycznie.
Ostre słowa pod adresem rządu. „Brak stanowiska jest niepoważny”
Najbardziej polityczny wymiar miała jednak część wypowiedzi dotycząca współpracy z rządem. Nawrocki nie krył rozczarowania brakiem jednoznacznego stanowiska ze strony premiera i MSZ w sprawie Rady Pokoju.
– Problemem nie jest to, że rząd ma wątpliwości. Problemem jest to, że nie przedstawił mi żadnego konkretnego stanowiska – powiedział. Jak zaznaczył, choć ostateczna decyzja należy do prezydenta, wymaga ona inicjatywy ze strony rządu.
– Brak konkretnej opinii jest niepoważny – ocenił wprost.
Trzecim punktem obrad były działania służb państwowych w sprawie wschodnich kontaktów marszałka Sejmu. W tej części prezydent nie ujawnił szczegółów, podkreślając wagę i delikatność tematu.
Posiedzenie RBN ma charakter zarówno otwarty, jak i niejawny. Jedno jest jednak pewne: atmosfera wokół bezpieczeństwa państwa staje się coraz bardziej napięta. A słowa prezydenta pokazują, że w kluczowych kwestiach może dojść do poważnych politycznych starć.
Czy RBN przyniesie przełom i wspólne stanowisko? Na razie – jak przyznał sam Nawrocki – pytań jest więcej niż odpowiedzi.