Grozi za to kara do 5 tys. zł! "Petycja cmentarna" trafiła do Senatu
Polskie prawo pogrzebowe, oparte na przepisach pamiętających jeszcze głęboki PRL, od lat uchodzi za jeden z najbardziej archaicznych obszarów krajowego ustawodawstwa, coraz wyraźniej rozmijając się z wrażliwością współczesnego społeczeństwa. Choć kremacja stała się powszechną formą pochówku, państwo wciąż traktuje spopielone szczątki z surowym, biurokratycznym rygoryzmem, zmuszając bliskich do zamykania urn wyłącznie w granicach cmentarnych kwater.
Pragnienie bardziej intymnego, ekologicznego pożegnania zmarłych wciąż zderza się nad Wisłą z groźbą sankcji karnych. Sprawa ta powraca z nową siłą za sprawą obywatelskiej petycji, która trafiła do Senatu.
Opłata "cmentarna"
Złożony na ręce senatorów dokument postuluje zerwanie z monopolem tradycyjnych nekropolii i otwarcie drogi do trzech alternatywnych form wiecznego spoczynku. Pierwszą jest legalizacja rozsypywania prochów w wyznaczonych przestrzeniach – w lasach, parkach lub akwenach wodnych, w oparciu o decyzje samorządów. Drugi postulat zakłada możliwość pochówku urny na prywatnej posesji, na przykład w przydomowym ogrodzie, przy zachowaniu wymogów sanitarnych.
Trzecią, budzącą szczególne emocje koncepcją, jest utworzenie tak zwanych cmentarzy leśnych, gdzie sproszkowane szczątki trafiałyby bezpośrednio do ziemi, a tradycyjny granitowy nagrobek ustąpiłby miejsca posadzonemu drzewu. Autor petycji powołał się na wieloletnie doświadczenia Niemiec, Szwajcarii czy Holandii.
Kto oberwie po portfelu?
Najbardziej uderzający w całej debacie okazuje się rozdźwięk pomiędzy medycznymi faktami a rygoryzmem karnym. Podczas prac nad wnioskiem Joanna Kujawa z Ministerstwa Zdrowia jednoznacznie oceniła, że rozsypywanie ludzkich prochów nie rodzi żadnego zagrożenia epidemiologicznego – wysoka temperatura kremacji wyjaławia materię biologicznie.
Mimo to senaccy prawnicy musieli przypomnieć o ponurej rzeczywistości: w świetle obowiązujących przepisów każdemu, kto spełni ostatnią wolę bliskiego i rozsypie jego prochy w naturze, grozi grzywna sięgająca pięciu tysięcy złotych lub areszt do trzydziestu dni. W ten sposób państwo karze za akt szacunku dla woli zmarłego tak samo, jak za pospolite wykroczenie.
Skąd pomysł na wprowadzenie nowych opłat?
Obywatelski apel obnaża narastający konflikt pomiędzy skostniałym monopolem cmentarnym a zmieniającym się światopoglądem Polaków. W dobie rosnącej świadomości ekologicznej i laicyzacji tradycyjny model nekropolii – zdominowany przez beton, plastikowe wieńce i komercyjny przepych – dla wielu staje się zaprzeczeniem duchowej powagi.
Wizja powrotu ciała do obiegu natury i symbolicznego zjednoczenia z leśnym krajobrazem odpowiada na potrzebę tych, którzy pragną odejść w zgodzie z własnym sumieniem, bez narzucania bliskim kosztownych rytuałów. Dziś jednak obywatel decydujący się na ekologiczny pochówek musi uciekać się do konspiracji, by uniknąć interwencji organów ścigania.