Narastają obawy dotyczące możliwego konfliktu zbrojnego między Etiopią a Erytreą. W ostatnich tygodniach nasiliła się wroga retoryka, a etiopskie władze otwarcie deklarują zamiar zdobycia dostępu do morza, nawet siłą.
W ciemnych korytarzach władzy rozległ się alarm: Jarosław Kaczyński ostrzegł przed tajemniczym zamachem, którego cel może wstrząsnąć całą Polską. Jeszcze zanim obywatele zdążyli ochłonąć po tych niepokojących doniesieniach, nadszedł kolejny, przerażający sygnał ze wschodu – Władimir Putin i jego lojalni sojusznicy, w tym Ramzan Kadyrow, ogłosili gotowość do działania, jakby świat w jednej chwili stanął nad krawędzią. Tajemnica, groźba i militarny cień zawisły nad Europą – a scenariusz, który jeszcze wczoraj wydawał się nierealny, dziś staje się namacalnym zagrożeniem.
Dyplomatyczne starania o zakończenie wojny w Ukrainie napotkały na niespodziewane przeszkody. Zaplanowane rozmowy na najwyższym szczeblu w Brukseli nie dojdą do skutku, a wcześniejsze negocjacje w stolicy Rosji, mimo ich intensywności, nie przyniosły przełomu. Sytuacja na arenie międzynarodowej staje się coraz bardziej dynamiczna, podczas gdy kluczowi gracze wracają do swoich stolic bez konkretnych rozwiązań.
Moskwa zagrała na najniższych nutach: strachu i dumie. Jeden cytat, kilka sugestii, parę oskarżeń pod adresem Unii – i już europejskie stolice odczytują sygnały alarmowe. Tyle że w tej historii ważniejsze od słów są intencje, kulisy negocjacji i to, komu ta demonstracja ma dziś najbardziej służyć.
Polska przedłuża ograniczenia w przestrzeni powietrznej na wschodzie kraju aż do marca 2026 roku. Decyzja ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa państwa i pozostaje bezpośrednio związana z sytuacją przy granicy z Ukrainą i Białorusią.
W nocy z soboty na niedzielę obwód kijowski stał się sceną dramatycznych wydarzeń. Miejscowe służby zostały postawione w stan najwyższej gotowości, a mieszkańcy części regionów zmuszeni byli szukać schronienia przed trwającym zagrożeniem.
Wstrząs na najwyższych szczeblach władzy w Kijowie. W piątek, 29 listopada, doszło do wydarzenia, które może znacząco wpłynąć na kierunek ukraińskiej polityki i procesu pokojowego. Bliski współpracownik prezydenta Zełenskiego opuszcza swoje stanowisko w atmosferze skandalu.
W piątek 28 listopada 2025 roku rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ujawnił, że Stany Zjednoczone przekazały Rosji zapisy swojego planu pokojowego dla Ukrainy, czyli planu, który miał być efektem ostatnich konsultacji w Genewie. Dokument, o którym mowa, ma zostać omówiony w Moskwie już w przyszłym tygodniu. To doniesienie, przekazane przez agencję TASS, otwiera nowy, nieoczekiwany rozdział w dyplomatycznej układance, która od miesięcy próbuje zatrzymać wojnę i znaleźć kompromis z udziałem wszystkich stron.
Czy Europa może jeszcze w tym roku odetchnąć z ulgą? Najnowsze komentarze sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego wprowadzają nadzieję na możliwe zakończenie wojny w Ukrainie przed końcem 2025 roku, choć równocześnie przypominają o nieustającym zagrożeniu ze strony Rosji i konieczności wzmocnienia bezpieczeństwa w Europie.
Rosyjski prezydent Władimir Putin zaskoczył świat swoją nagłą deklaracją — powiedział, że przedstawiony niedawno plan pokojowy, przygotowywany z udziałem USA, „może być podstawą” pokojowego rozwiązania konfliktu w Ukrainie. To niespodziewane uznanie dokumentu — mimo że formalnie nie podpisano żadnej umowy — wywołuje falę spekulacji: czy Moskwa faktycznie szykuje się do negocjacji, czy raczej stawia na taktyczny zysk dyplomatyczny?
Na Dalekim Wschodzie narasta napięcie, jakiego świat nie widział od dziesięcioleci. Kolejne doniesienia o tajemniczych manewrach morskich i przygotowaniach do ogromnej operacji desantowej budzą niepokój zarówno ekspertów, jak i zwykłych obywateli. Atmosfera jest gęsta, a od wybuchu konfliktu dzieli nas już tylko jeden rozkaz.
Po dniach intensywnych negocjacji i burzliwych dyskusji ze strony europejskich sojuszników, plan zakończenia wojny w Ukrainie nabiera realnych kształtów. Jakie poprawki wprowadzono do pierwotnych propozycji i które zapisy wciąż budzą największe kontrowersje?
Od kilku dni dyplomatyczne telefony rozgrzane są do czerwoności, a kuluary mówią o „przełomie”. Z Kijowa padają sygnały, które jedni czytają jako zielone światło, inni jako ostrożne „zobaczymy”. Co faktycznie ustalono między Ukrainą, USA i – pośrednio – Rosją? I czy to już pokój, czy dopiero obrys mapy bez szczegółów?
Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow postawił we wtorek jasny i twardy warunek dotyczący negocjowanego planu pokojowego dla Ukrainy. Moskwa ostrzega: ostateczny dokument musi być wiernym odzwierciedleniem ustaleń, jakie zapadły bezpośrednio między Władimirem Putinem a Donaldem Trumpem podczas sierpniowego szczytu na Alasce. Każda próba modyfikacji tych uzgodnień przez Kijów lub stolice europejskie może doprowadzić do zerwania kruchego procesu negocjacyjnego.We wtorek, 25 listopada 2025 roku, oczy światowej dyplomacji zwrócone były na Moskwę, gdzie minister spraw zagranicznych Rosji odniósł się do trwających zakulisowych prac nad zakończeniem wojny w Ukrainie. Z jego wystąpienia wyłania się obraz skomplikowanej gry dyplomatycznej, w której Kreml próbuje wykorzystać bezpośrednią relację z Waszyngtonem, by ominąć interesy Ukrainy i Europy.
To cios, którego Kreml się nie spodziewał i który zaboli rosyjskich inżynierów wojskowych bardziej niż utrata kolejnego czołgu czy składu amunicji. Ukraińskie siły zbrojne dokonały niemożliwego – ich celem stał się jeden z najrzadszych i najbardziej tajemniczych samolotów w rosyjskim arsenale. Mowa o eksperymentalnym „latającym laboratorium” A-60, wyposażonym w technologię rodem z filmów science-fiction.
Miała całe życie przed sobą, ale brutalna wojna upomniała się o nią w środku nocy, z dala od linii frontu. Śmierć 7-letniej Amelki w Tarnopolu wstrząsnęła nie tylko lokalną społecznością, ale i całą Polską. Gdy opadł pierwszy kurz po rosyjskim ataku, a zgliszcza bloku mieszkalnego przestały dymić, do akcji w ciszy wkroczyli śledczy. Prokuratura nie zamierza zostawić tej sprawy bez echa – właśnie zapadła kluczowa decyzja, która ma być pierwszym krokiem do ukarania winnych tej zbrodni.
Mimo prawie roku starań administracji prezydenta Donalda Trumpa o doprowadzenie do szybkiego zakończenia wojny w Ukrainie, negocjacje znalazły się w martwym punkcie. W dzisiejszym oświadczeniu rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, jednoznacznie odrzucił najnowszą amerykańską propozycję zakładającą „zamrożenie” konfliktu wzdłuż obecnych linii frontu.Choć Donald Trump, obejmując urząd w styczniu br., zapowiadał błyskawiczne rozwiązanie konfliktu, rzeczywistość dyplomatyczna końca 2025 roku okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. Dzisiejsza reakcja Kremla na doniesienia o zaktualizowanym planie pokojowym Białego Domu nie pozostawia złudzeń: Rosja nie zamierza zadowolić się półśrodkami.
Cały świat walczy o pokój, podejmuje wysiłki dyplomatyczne i błaga o zatrzymanie spirali przemocy. Tymczasem Rosjanie nie przestają siać zniszczenia. Charków ponownie znalazł się w centrum tragedii – bestialski atak odebrał życie niewinnym ludziom, w tym dzieciom. Nagrania z miejsca zdarzenia mrożą krew w żyłach.
Europejscy liderzy wchodzą do gry z własną wizją pokoju dla Ukrainy. Gdy USA przedstawiły kontrowersyjny plan, który mógłby drastycznie ograniczyć siły zbrojne Kijowa, państwa Europy przygotowały kontrdokument — zdecydowanie odmienny i znacznie bardziej korzystny dla Ukrainy. W tym czasie w Genewie ruszyły kluczowe rozmowy, które mogą przesądzić o przyszłości całego regionu.
Ukraina starała się o pozyskanie bezzałogowców MQ‑9A Reaper od Wielkiej Brytanii, jednak Londyn zdecydowanie odmówił przekazania maszyn. Decyzja ta stawia ukraińskie plany wojskowe w trudniejszej sytuacji, a równocześnie pozwala Brytyjczykom ograniczyć koszty i ryzyka związane z utrzymaniem wycofanego sprzętu.
Widok mrożący krew w żyłach: karabinowa amunicja precyzyjnie przymocowana drutem do kolejowej szyny. W dobie rosnącego niepokoju o bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej, takie znalezisko natychmiast stawia służby w stan najwyższej gotowości. Czy to próba sabotażu, czy chuligański wybryk? Co wydarzyło się pod Ostrowem Wielkopolskim i dlaczego policja jest pewna, że tym razem uniknęliśmy katastrofy?
W rozmowie z Super Expressem analityk wojskowy Marek Meissner wieszczy, że niedawne akty sabotażu na polskiej infrastrukturze to zaledwie rozgrzewka przed znacznie groźniejszymi uderzeniami. Alarmujące są również metody, jakimi rosyjskie służby rekrutują chętnych do dywersji, kusząc ich wysokimi stawkami i wykorzystując popularne komunikatory.
Temat wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego powraca z nową siłą, a słowa byłego szefa Agencji Wywiadu – „To jest wojna” – wybrzmiewają dziś wyjątkowo mocno. W obliczu narastających napięć i ostrzeżeń ze strony służb bezpieczeństwa rząd może stanąć przed decyzją, która radykalnie zmieni życie każdego obywatela. Ograniczenia w przemieszczaniu się, pełna kontrola komunikacji, zakaz zgromadzeń i zamrożenie części praw obywatelskich – to tylko część konsekwencji, jakie niesie ze sobą stan wyjątkowy. Co dokładnie mogłoby się wydarzyć i jak wyglądałaby codzienność Polaków w takim scenariuszu?
28 punktów i tykający zegar. W Waszyngtonie i Moskwie trwają rozmowy, które mają zakończyć wojnę bez udziału Kijowa i większości Europy. Na stole leży projekt z mechanizmem przymusu: jeśli Ukraina odmówi, może stracić wsparcie. Amerykańscy pośrednicy jeżdżą, briefują, odhaczają terminy. Czy plan, który powstał poza Ukrainą i kontynentem, zdefiniuje jej pokój?
Rosyjskie uderzenie wymierzone w budynek mieszkalny wywołało potężny pożar, który ogarnął kilka mieszkań jednocześnie. Nagrane przez świadków sceny pokazują dramat ludzi uciekających przed ogniem i dymem. Atak przypomina, że trwająca wojna Rosji z Ukrainą wciąż uderza najmocniej w zwykłych cywilów.
W czwartek nad ranem polskie wojsko postawiono w najwyższej gotowości. Poderwano myśliwce, a dwa lotniska cywilne zostały czasowo zamknięte po wykryciu podejrzanej aktywności w przestrzeni powietrznej w rejonie wschodniej granicy. Choć zagrożenie okazało się chwilowe, działania armii pokazują, jak napięta i wymagająca stała się sytuacja bezpieczeństwa kraju.
Wszystko wskazuje na to, że Polska stoi u progu wielkiej zmiany w systemie obronnym. Generał Rafał Miernik z Sztabu Generalnego Wojska Polskiego jasno stwierdził: powrót obowiązkowej służby wojskowej jest bardziej niż pewny. Choć jeszcze nie wiadomo, kiedy dokładnie nastąpi reaktywacja poboru, zdaniem wojskowych to jedynie kwestia czasu. Polska armia musi się rozbudować, a rezerwy – wzmocnić.
Prezydent Polski nie ma wątpliwości: za niedawnym atakiem dronów na polskie terytorium stoi Rosja. W wywiadzie dla niemieckiej prasy polski przywódca ujawnia, że incydent był sterowany bezpośrednio z Moskwy, co potęguje obawy o eskalację konfliktu.