Wydarzenia Gwiazdy Finanse Zdrowie
Obserwuj nas na:
GorąceTematy.pl > Wydarzenia > "Katastrofa" na skoczni. Takiej końcówki konkursu nikt się nie spodziewał
Kamil  Świętek
Kamil Świętek 13.03.2026 20:24

"Katastrofa" na skoczni. Takiej końcówki konkursu nikt się nie spodziewał

"Katastrofa" na skoczni. Takiej końcówki konkursu nikt się nie spodziewał
Fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER

Nikt nie spodziewał się, że sobotnie zawody w Oslo zakończą się tak dramatycznym rozstrzygnięciem. Zamiast spodziewanej walki o najwyższe miejsca, fani skoków narciarskich zostali świadkami serii niespodzianek i potężnych rozczarowań, które wstrząsnęły całym sportowym światem. To, co miało być kolejnym etapem Pucharu Świata pełnym emocji, przerodziło się w konkurs, który wielu określiło już mianem „katastrofy”.

  • Emocje w Oslo: jak wyglądał konkurs
  • Polacy daleko od podium: miejsca Biało‑Czerwonych
  • Konkurs nazwany "katastrofą". Co się wydarzyło ze Stochem?

Emocje w Oslo: jak wyglądał konkurs

W norweskiej stolicy na legendarnym obiekcie Holmenkollbakken (HS134) w piątek rozegrano kwalifikacje do sobotniego konkursu indywidualnego Pucharu Świata w skokach narciarskich. Z powodu kapryśnej, wietrznej aury dzień stał pod znakiem ogromnej niepewności — organizatorzy opóźniali starty, oczekując poprawy warunków, a fani obserwowali kolejne komunikaty jury z narastającą ekscytacją. Ostatecznie przeprowadzono jedną serię treningową, a kwalifikacje rozpoczęły się popołudniu, przy wciąż trudnych warunkach pogodowych.

Na starcie stanęli najlepsi skoczkowie z całego świata, w tym faworyci do najwyższych lokat. Mimo trudnych warunków wietrznych nie zabrakło spektakularnych lotów — zwyciężyli w kwalifikacjach Austriak Stephan Embacher i Słoweniec Domen Prevc, którzy osiągnęli odpowiednio 134 oraz 128 metrów, dzieląc między sobą pierwsze miejsce. Zawodnicy ci zostali uznani za liderów stawki i głównych kandydatów do podium podczas sobotnich zawodów.

Holmenkollbakken, jedna z najstarszych i najbardziej wymagających skoczni w cyklu, nie ułatwiała zadania. Wietrzne podmuchy dodawały dramaturgii, a wielu skoczków musiało zmierzyć się nie tylko z rywalami, ale przede wszystkim z kapryśnymi warunkami. Wielu kibiców przed ekranami telewizorów i w mediach społecznościowych komentowało przebieg kwalifikacji i przygotowań do konkursu jako wyjątkowo nerwowy i nieprzewidywalny.

Polacy daleko od podium: miejsca Biało‑Czerwonych

Nie tylko fani, ale i cała polska ekipa skoczków liczyła na dobre wyniki podczas zawodów w Oslo. W składzie reprezentacji znalazł się m.in. Maciej Kot, Kamil Stoch, Piotr Żyła, Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek oraz Aleksander Zniszczoł — wszyscy z nadziejami na walkę o punkty i miejsce w konkursie.

Najlepiej z Polaków spisał się Maciej Kot, który w kwalifikacjach osiągnął 124 metry i zajął 15. miejsce, co dało mu pewny awans do sobotnich zawodów. Jego wynik był najlepszy spośród wszystkich biało‑czerwonych i dawał nadzieję na solidny występ w konkursie głównym.

Tuż za Kotem uplasował się Piotr Żyła — z wynikiem 118 metrów zajął on 39. miejsce, co choć oznaczało awans, było dalekie od oczekiwań kibiców. Nieco lepsze warunki złapał Kacper Tomasiak, który poleciał o pół metra dalej i znalazł się na 34. pozycji.

Niestety zawiedli inni doświadczeni zawodnicy. Paweł Wąsek uzyskał tylko 113 metrów i zakończył na 52. miejscu, a największym rozczarowaniem był występ Kamila Stocha — trzykrotnego mistrza olimpijskiego. Jego skok na 106 metrów to dopiero 60. lokata, co oznaczało brak kwalifikacji do konkursu oraz ogromne rozczarowanie kibiców i ekspertów.

Konkurs nazwany "katastrofą". Co się wydarzyło ze Stochem?

Po zakończeniu zmagań w mediach społecznościowych i w komentarzach ekspertów coraz częściej pojawia się jedno określenie: „katastrofa”. Nie chodzi tylko o wyniki, ale o skalę rozczarowań oraz fakt, że wielu faworytów zupełnie nie poradziło sobie w tych zawodach.

Największym echem odbił się wynik Kamila Stocha — jednego z najbardziej utytułowanych polskich skoczków w historii. Oczekiwano, że jego doświadczenie pozwoli mu poradzić sobie nawet w trudnych warunkach, jednak skok na 106 metrów i odległa 60. pozycja to rezultat, który zaskoczył nie tylko polskich kibiców, ale i wielu specjalistów komentujących sezon Pucharu Świata. Taki scenariusz nazwano wręcz katastrofalnym, zważywszy na jego dotychczasowe osiągnięcia.

Nie tylko Stoch miał trudności — solidne skoki innych zawodników często okazywały się niewystarczające, aby awansować do głównej rywalizacji. Nawet doświadczeni skoczkowie, których forma przed weekendem wydawała się obiecująca, nie sprostali kaprysom wiatru i presji rywalizacji na Holmenkollbakken.

W komentarzach na forach internetowych i w mediach społecznościowych pojawiają się już pierwsze głosy, że sobotnie zawody w Oslo przejdą do historii nie dzięki świetnej walce o podium, ale jako konkurs pełen niespodziewanych i dramatycznych zwrotów akcji — jednym słowem “katastrofa” skoków narciarskich.

Kamil  Świętek
O autorze
Kamil Świętek
Redaktor GorąceTematy

Wydawca portalu GorąceTematy. Absolwent studiów magisterskich na kierunku poradnictwo rozwojowe i pomoc psychologiczna oraz licencjackich na kierunku analityka i kreatywność społeczna. Z Iberionem związany od 2024 roku. Specjalizuje się w tematyce społeczno-gospodarczej, biznesowej i rozrywkowej. Doświadczenie zawodowe zdobywał jako dziennikarz w redakcjach „Wprost”, „OIKOS” i „Story”.

Zobacz wszystkie artykuły autora >
Wybór Redakcji
To jeden z najbardziej bolesnych raków. Bagatelizujemy jego pierwsze objawy
To jeden z najbardziej bolesnych raków. Bagatelizujemy jego pierwsze objawy
rak sutka objawy
Tak wygląda rak sutka. Zwróć uwagę na te objawy
Ten rak nie daje żadnych objawów
Ten rak nie daje żadnych objawów. Atakuje skutecznie i znienacka
Starsza pani liczy pieniądze
Nie niszcz starego dowodu osobistego. To szansa na wyższą emeryturę
załamana kobieta z telefonem
Żona znalazła dowód zdrady męża. Przeczytała SMS od kochanki
mężczyzna pod prysznicem
"Przyłapałam męża pod prysznicem. Był sam, ale widok ściął mnie z nóg"
Wybór Redakcji
GorąceTematy.pl
Obserwuj nas na: