Rząd wprowadza nowy podatek. Trump grozi Polsce
Polska przygotowuje się do wprowadzenia podatku od największych firm cyfrowych. Zmiany dotkną globalnych gigantów. Konsultacje ruszają już 2 lutego, a w tle pojawiają się groźby Donalda Trumpa dotyczące odwetowych ceł.
- Kto zapłaci i ile? Globalni giganci pod lupą
- Konsultacje i międzynarodowe napięcia
- Efekty i wyzwania dla Polski
Kto zapłaci i ile? Globalni giganci pod lupą
Projekt podatku cyfrowego w Polsce skierowany jest wyłącznie do największych podmiotów. Podatek obejmie firmy lub grupy kapitałowe spełniające dwa kryteria: globalne przychody powyżej 1 mld euro oraz przychody w Polsce przekraczające 25 mln zł. Nie ma znaczenia rezydencja ani siedziba firmy - liczy się tylko skala operacji.
Stawka podatku wyniesie maksymalnie 3% przychodów generowanych w Polsce, a należność będzie pomniejszana o zapłacony już CIT. Resort cyfryzacji wskazał trzy główne obszary objęte opodatkowaniem: reklamy personalizowane, platformy i marketplace’y (media społecznościowe, platformy e-commerce, aplikacje do zamawiania transportu i jedzenia) oraz sprzedaż danych o użytkownikach. Wyłączone spod podatku będą m.in. platformy streamingowe, banki, telekomy, sklepy sprzedające własne produkty oraz media tradycyjne.
Według wyliczeń Ministerstwa Cyfryzacji, przy 3% podatku wpływy z samego Google i Facebooka mogłyby wynieść około 100 mln zł rocznie. W szerszej perspektywie w 2027 roku dochody z podatku cyfrowego mogą sięgnąć 1,7 mld zł, a w 2030 - nawet ponad 3 mld zł, które miałyby wspierać rozwój polskich technologii i treści cyfrowych.
Konsultacje i międzynarodowe napięcia
Ministerstwo Cyfryzacji zaplanowało konsultacje społeczne już na 2 lutego 2026 roku. W spotkaniach wezmą udział przedstawiciele firm, które mogą zostać objęte nowym podatkiem. Batalia o kształt przepisów zapowiada się intensywnie - zarówno ze strony Big Techów, jak i w ramach rządu.
Nie brakuje też międzynarodowego kontekstu. Donald Trump od miesięcy grozi odwetowymi cłami wobec krajów, które wprowadzą podatek cyfrowy, a Polska znalazłaby się w gronie potencjalnych celów. Mimo to resort cyfryzacji podkreśla suwerenność państwa:
To odpowiedź na pytanie, czy zgadzamy się na cyfrowy kolonializm, czy nie – mówi wicepremier Krzysztof Gawkowski.
Kraje takie jak Francja, Hiszpania, Wielka Brytania czy Austria już pobierają podatki cyfrowe. W Polsce realne wpływy mogłyby pojawić się dopiero po 2028 roku, po zakończeniu konsultacji i uchwaleniu ustawy. Celem jest, by „duzi gracze” finansowo przyczyniali się do rozwoju krajowego ekosystemu cyfrowego, a użytkownicy w Polsce odczuwali bardziej sprawiedliwe zasady w sferze cyfrowej gospodarki.
Efekty i wyzwania dla Polski
Podatek cyfrowy ma wyrównać warunki między lokalnymi przedsiębiorstwami a globalnymi platformami. Obecnie średnia efektywna stawka podatkowa dla firm cyfrowych w UE jest dwukrotnie niższa niż dla tradycyjnych przedsiębiorstw. Przykład z Polski pokazuje gigantyczne dysproporcje: Google Poland w 2024 r. osiągnęło 1,53 mld zł przychodów, płacąc 45,1 mln zł podatku, a Facebook – 1,82 mld zł przychodów i zaledwie 9,6 mln zł podatku.
Podatek cyfrowy, jeśli zostanie przyjęty, może wprowadzić większą sprawiedliwość podatkową i przynieść znaczące środki na rozwój lokalnych technologii. Z drugiej strony Polska musi balansować między wpływami budżetowymi a ryzykiem eskalacji napięć gospodarczych i politycznych z USA. Konsultacje ruszają 2 lutego - dopiero wtedy okaże się, w jakiej formie projekt trafi do Sejmu.