Władimir Semirunnij wrócił do kraju. Zaskoczył decyzją w sprawie olimpijskiego medalu
To był wieczór pełen emocji, wzruszeń i wielkich słów. Na lotnisku zebrał się tłum, by powitać jednego z bohaterów ostatnich tygodni. Choć wrócił z ogromnym sukcesem, jego deklaracja zaskoczyła wielu kibiców.
- Wzruszające powitanie na lotnisku
- Medal nie zostanie w domu
- Kolejny cel: złoto i mistrzostwa świata
Wzruszające powitanie na lotnisku
Trzy tygodnie intensywnej rywalizacji, presji i ogromnych oczekiwań wreszcie dobiegły końca. W poniedziałkowy wieczór na lotnisku im. Fryderyka Chopina w Warszawie pojawił się jeden z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów zimowych igrzysk. Władimir Semirunnij, 23-letni panczenista, został powitany owacyjnie przez kibiców i przedstawicieli mediów.
Zawodnik wrócił do kraju po zakończeniu zimowych igrzysk olimpijskich Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026, gdzie zdobył srebrny medal w biegu na 10 000 metrów. Dzień wcześniej pełnił jeszcze zaszczytną funkcję chorążego reprezentacji podczas ceremonii zamknięcia w Weronie.
Bardzo dziękuję, że przyjechaliście, aż płakać mi się chce. Jestem dumny, że mi kibicowaliście i cieszę się, że już jestem w domu, bo trudne były te trzy tygodnie - mówił wzruszony sportowiec. W jego głosie słychać było zmęczenie, ale też ogromną satysfakcję z osiągniętego wyniku.
Medal nie zostanie w domu
Tuż po przylocie Semirunnij stanął przed kamerami i ogłosił decyzję, która zaskoczyła wielu fanów. Srebrnego medalu nie planuje zatrzymać wyłącznie dla siebie.
Chciałbym, żeby medal był dla przyszłych zawodników, żeby więcej dzieciaków chciało trenować długie dystanse. Mam kilka pomysłów. Być może medal trafi do klubu, być może na Arenę Lodową w Tomaszowie Mazowieckim - podkreślił 23-latek.
Zawodnik zaznaczył, że zależy mu, by trofeum było dostępne dla młodych sportowców i inspirowało kolejne pokolenia.
Chciałbym, żeby wszyscy go widzieli, ale też, żeby pozostał bliżej łyżwiarstwa niż tutaj w Warszawie - dodał.
To wyraźny sygnał, że sukces traktuje nie tylko jako osobiste osiągnięcie, lecz także jako impuls do rozwoju całej dyscypliny.
Kolejny cel: złoto i mistrzostwa świata
Sukces we Włoszech nie oznacza dla Semirunnija chwili wytchnienia. Sportowiec już zapowiedział, że na kolejnych igrzyskach będzie walczył o złoty medal. Srebro traktuje jako przystanek na drodze do jeszcze większego celu.
23-latek wraca teraz do treningów i przygotowań do mistrzostw świata, gdzie również zamierza walczyć o podium. Jego postawa, zarówno na torze, jak i poza nim, pokazuje, że w polskim łyżwiarstwie szybkim rośnie zawodnik o ogromnym potencjale i świadomości swojej roli.
Powrót z igrzysk to nie tylko moment triumfu, ale także początek nowego etapu. Semirunnij udowodnił, że potrafi udźwignąć presję wielkiej imprezy. Teraz przed nim kolejne wyzwania - a kibice już dziś wierzą, że to dopiero początek jego wielkiej kariery.