W samo południe, w środę 26 listopada, Warszawa zamarła. Na ulicy Leszno, na odcinku między ulicami Karolkową a Okopową, doszło do rozległego karambolu — zderzyło się aż siedem samochodów. To zdarzenie wstrząsnęło nie tylko uczestnikami, ale i przypadkowymi świadkami.
Policyjny pościg ulicami Wrocławia zakończył się tragedią — ścigany volkswagen z ogromną prędkością uderzył w tramwaj, a w bagażniku rozbitego auta policjanci znaleźli związanego i ciężko pobitego 34-latka. Mimo natychmiastowej reanimacji mężczyzna zmarł w szpitalu, a dramatyczne nagranie z pościgu wstrząsnęło opinią publiczną.
Wieczorny zgiełk hal logistycznych na Targówku przerwał ostry sygnał służb i charakterystyczny zapach gazu. We wtorek, 25 listopada 2025 r., około godziny 17, podczas robót ziemnych przy ul. Matuszewskiej operator koparki uszkodził rurę. W kilka minut teren przecięła taśma, a z budynków wyprowadzono pracowników. Brzmi jak scenariusz z filmu katastroficznego? Tym razem napięcie było jak najbardziej realne — i mierzone w częstotliwości wskazań mierników strażaków.
Spokojne popołudnie w jednej z dzielnic japońskiej stolicy zamieniło się w scenę chaosu i tragedii. Rozpędzony samochód wjechał w grupę przechodniów w tokijskiej dzielnicy Adachi. Bilans zdarzenia jest poważny – rannych zostało około dziesięciu osób, a lekarze walczą o życie dwojga z nich. Sprawca próbował zbiec z miejsca wypadku, co rzuca nowe światło na charakter tego zdarzenia.
Po niedzielnym popołudniu w Gąbinie czas na chwilę stanął. Dwa auta zderzyły się czołowo na ul. Dobrzykowskiej, a do szpitala trafiło siedem osób, w tym czworo dzieci. Mieszkańcy pytają, jak to możliwe, że spokojna droga na wjeździe do miasta zamieniła się w pas ratowniczy – i czy winna jest aura, czy błąd człowieka.
Czołowe zderzenie na drodze krajowej nr 2 pod Siedlcami zamieniło spokojne popołudnie w koszmar, który świadkowie będą pamiętać długo. Ratownicy walczyli o życie poszkodowanych, na miejscu lądować miały śmigłowce LPR, a widok roztrzaskanych aut sprawiał, że wielu kierowców odwracało wzrok. To kolejny dramat na tej trasie, a zimowe warunki dopiero zaczynają dawać o sobie znać.
Chwila nieuwagi i autobus miejski zderzył się z autem przewozu osób, blokując ruch na Ochocie. To nie odosobniony przypadek – raporty pokazują, że tego typu kolizje stają się codziennością na polskich drogach.
Kolizja z udziałem ministra sportu na S8 postawiła na nogi kierowców i wywołała lawinę pytań o szczegóły. BMW Jakuba Rutnickiego zahaczyło o ciężarówkę, a służby natychmiast podały pierwsze ustalenia.
Poranny dramat w samym centrum Warszawy sparaliżował ruch i wstrząsnął pasażerami komunikacji miejskiej. Kilkanaście osób trafiło do szpitali po zderzeniu autobusu z dwoma tramwajami na alei „Solidarności” — a to, co ustalili śledczy, budzi jeszcze większe pytania.
Chwila, która miała skończyć się zwykłym powrotem do domu, przerodziła się w dramat. Na drodze wojewódzkiej nr 521 pod Suszem zginął 20-letni Hubert, były zawodnik lokalnego klubu. Obok niego jechała 18-letnia Milena — dziś lekarze walczą o jej zdrowie. Kulisy tragedii wstrząsnęły małą społecznością: samochód rozbił się zaledwie kilkaset metrów od rodzinnego domu.
W czwartkowy wieczór na drodze rozegrał się koszmar. Około godziny 17:45 w miejscowości Rogówko doszło do potrącenia pieszego, który mimo reanimacji zmarł na miejscu. Zaledwie pół godziny później na autostradzie A1 w okolicach MOP Nowy Dwór Wschód przewróciła się ciężarówka przewożąca mięso. Na miejscu pracują służby ratunkowe, a kierowcy muszą liczyć się z poważnymi utrudnieniami.
We wtorek 14 października doszło do dramatycznego zdarzenia. 71-letni kierowca ciężarówki DAF zatrzymał zestaw na pasie awaryjnym na A2 w okolicach miejscowości Kopiska i wysiadł z kabiny. Chwilę później uderzył w niego bus Mitsubishi prowadzony przez 46-latka. Wstrząsające szczegóły dramatu.
W piątek 10 października tuż po północy na autostradzie A4 w Katowicach doszło do dramatycznego w skutkach wypadku. Policja śląska ogłosiła czarny alert drogowy.
Dramatyczne wydarzenia w miejscowości Pigany na Podkarpaciu. W piątkowy wieczór doszło tam do tragicznego w skutkach wypadku z udziałem dwojga młodych rowerzystów. Niestety, 18-letni chłopak poniósł śmierć na miejscu, a jego towarzyszka trafiła do szpitala. Sprawca zdarzenia uciekł, ale długo nie pozostawał na wolności.
Pojawiły się kolejne doniesienia w sprawie katastrofalnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Sprawca zdążył zbiec za granicę. Początkowo uważano, że może to być Hiszpania lub Austria. Prawda okazała się jednak inna.