Po ponad dwóch miesiącach dramatycznych poszukiwań śledczy potwierdzili najczarniejszy scenariusz. Zwłoki odnaleziono w grobie należącym do innej osoby na cmentarzu w miejscowości Żytno koło Radomsko. Wszystko wskazuje na to, że to ciało 34-letniego mężczyzny — zaginionego we wrześniu w Katowicach — GKS Katowice. Śledczy zlecili sekcję zwłok i badania DNA, by ostatecznie ustalić tożsamość i przyczynę śmierci.
Wyjazd do pracy za granicę zamienił się w koszmar dla rodziny młodego mężczyzny z Dolnego Śląska. Miał to być rutynowy przejazd z kierowcą znalezionym przez popularną aplikację, jednak podróż zakończyła się nagłym urwaniem kontaktu. Telefon zamilkł chwilę po wejściu do auta, a bliscy od kilku dni odchodzą od zmysłów, czekając na jakikolwiek znak życia.
Na odludnym, zaśnieżonym pastwisku w Apeninach stoi kamper – jedyny ślad po Polaku, który wyruszył tam w podróż ze swoimi psami. Nikt nie wie, co się z nim stało, a włoskie służby oraz jego rodzina podejmują wszelkie możliwe działania, aby rozwikłać tę zagadkę. Wokół sprawy gromadzą się pytania, które przywodzą na myśl najbardziej tajemnicze i nierozwiązane przypadki z Polski.
Była jeszcze głęboka noc, gdy w domu seniorki wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Gdy bliscy odkryli jej zniknięcie, rozpoczął się wyścig z czasem, a finał poszukiwań poruszył wszystkich.
Nagłe zniknięcie 44-letniego kapłana z Diecezji Warszawsko-praskiej wywołało falę niepokoju w środowisku kościelnym i akademickim. Ksiądz 7 listopada wyszedł ze swojego mieszkania i od tamtej pory słuch po nim zaginął.
Horror w Głownie – tak mówią świadkowie i policjanci o sprawie, która 12 listopada 2025 r. elektryzuje mieszkańców regionu łódzkiego. 29-letnia kobieta została zaatakowana na ulicy przez byłego partnera, a potem porwana na kilka długich dni. Co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami garażu i jak doszło do tego, że ofiara sama dotarła po ratunek?
W nocy z 31 października zaginęła 31-letnia Magdalena Bieszke oraz jej 6-letni syn Kuba Bieszke. Ostatni raz widziani byli w niemieckiej miejscowości Dortmund, dokąd przyjechali prawdopodobnie z Polski. Planowali powrót busem w kierunku Katowic, jednak do dziś nie wrócili i nie dali znaku życia. Telefon Magdaleny został zalogowany po raz ostatni 3 listopada. Rodzina i policja proszą o pomoc.
Poszukiwania nastolatków z gminy Koluszki trwały tygodniami i angażowały zarówno bliskich, jak i funkcjonariuszy. Historia, która zaczęła się od niepokoju i pytań bez odpowiedzi, zakończyła się szczęśliwie - odnaleziono dwójkę młodych osób poza granicami kraju. Oto jak wyglądał ten proces – od pierwszych sygnałów, przez ślady na zagranicznych trasach, po finał i komentarze policji.
Rodzina, sąsiedzi, policjanci i wolontariusze przez kilka dni wypatrywali jej śladu na polach i w dolinie rzeki. Zaginięcie 33-letniej Edyty ze Śląska poruszyło cały region, bo od samego początku klasyfikowano je jako „pierwszy stopień” – z realnym zagrożeniem dla życia. Służby niestety przekazały tragiczną wiadomość
Zaginieni 16-latkowie z Łódzkiego znów dają znak życia — tym razem poza granicami kraju. Kamery w Czechach miały zarejestrować Joannę C. i Karola S., a 16-latka 18 października odezwała się do bliskich przez komunikator. Brzmi jak film drogi? Policja ma inną wersję: nastolatkowie mają świadomie unikać odnalezienia. Co naprawdę wydarzyło się po ich wyjeździe do Wrocławia i dokąd prowadzi ten ślad?
Rodzice mówią, że to „najdłuższe godziny w ich życiu”, a telefony milczą jak zaklęte. Zaginięcia nastolatków znów wracają na czołówki, bo w ostatnich tygodniach policja odnotowała rekordowe liczby zgłoszeń, a niektóre sprawy zakończyły się tragedią. Dlaczego młodzież właśnie teraz tak nagminnie ucieka z domu?
Wieczorem 3 stycznia 24-letnia Karolina Wróbel wyszła tylko „po pieczywo”. Do sklepu miała 200 metrów. Telefon i dokumenty zostały w domu, przy dwóch śpiących synkach. Dziś poszukiwania Karoliny Wróbel wchodzą w etap, jakiego w Polsce jeszcze nie było: służby spuszczają wodę ze stawu Błaskowiec, by przeczesać muł centymetr po centymetrze. To krok, który może przynieść przełom – albo kolejne pytania.
Dwa lata temu jego zaginięciem żyła cała Polska. Mężczyzna kontaktował się z prośbą o pomoc, jednak nie udało się go odnaleźć, a telefon przestał odpowiadać. Teraz natrafiono na rzeczy, które rozpoznała jego rodzina. To duży przełom.
Sprawa tajemniczego zaginięcia Iwony Wieczorek nie została rozwiązana od 15 lat. Tymczasem jedyny do tej pory oskarżony przerwał milczenie. Opublikował mocne oświadczenie.
Pięć dziewczyn znika z placówki, trzy wracają, dwie wciąż są na wolności – brzmi jak scenariusz serialu, ale to realna ucieczka nastolatek z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego im. św. Siostry Faustyny w Krakowie. Policja odnalazła już trzy podopieczne w różnych miastach. Głos zabrała też siostra Gaudia: „chcą żyć po swojemu”, mówi bez owijania w bawełnę
Choć od zaginięcia Krzysztofa Dymińskiego minęły już dwa lata, jego rodzina nie ustaje w poszukiwaniach. W ostatnich dniach ojciec chłopaka opublikował poruszający wpis, który może zwiastować przełom. Do akcji poszukiwawczej włączono bowiem specjalnie wyszkolone psy tropiące zwłoki. Wskazały jedno miejsce. Czy rodzina w końcu pozna prawdę?
Cała Polska żyła sprawą zaginięcia Krzysztofa Dymińskiego w maju 2023 roku. Od tamtej pory minęły dwa lata, a chłopiec wciąż się nie odnalazł. Jednak jego rodzice nie ustają jednak w poszukiwaniach. Gdy poziom Wisły spadł do rekordowo niskiego poziomu, postanowili znów ruszyć na rzekę. To, co odkryli na jej dnie, przyprawia o dreszcze.
Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek jest jedną z największych kryminalnych zagadek w Polsce. Choć od zdarzenia mija już prawie 15 lat, co jakiś czas pojawiają się nowe szczegóły w sprawie. Tym razem dziennikarze śledczy wskazują na osobę, która mogła spotkać się z kobietą przed zniknięciem. To groźny przestępca.
13-letnia Izabela Strzałkowska była zdolną i wysportowaną nastolatką. Miała przed sobą wspaniałą przyszłość. Nieoczekiwanie na jej drodze stanął ktoś, kto pozbawił ją życia. Jej martwe ciało zostało porzucone blisko domu rodzinnego. Sprawca tej makabrycznej zbrodni nigdy nie został odnaleziony i najpewniej nadal jest na wolności. Czy po latach nadejdzie przełom w tej sprawie?
W 2009 roku Wanda Szeptun razem ze swoim mężem oraz znajomymi wybrali się na letni biwak w pobliżu Jeziora Nyskiego. Nikt wtedy nie przypuszczał, że miły wypoczynek po czasie zamieni się w miejsce nierozwiązanej do dziś tragedii.
Grzegorz Mańkiewicz z Woli Radziszowskiej zniknął 19 maja 2007 roku. Tego dnia chłopak odwiedził swoją ciocię, która mieszkała w sąsiedniej miejscowości. Ostatni raz widziano go, gdy wyszedł z domu krewnej. Miał ze sobą brązowy plecak i stary telefon. Później nikt więcej go już nie widział.
Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Długołęce prowadzą poszukiwania zaginionego 15-latka. Minął już ponad tydzień od momentu, w którym chłopak był widziany ostatni raz, więc funkcjonariusze zdecydowali się na rozszerzenie zakresu działań. Udostępnili rysopis nastolatka i poprosili o pomoc osoby, które mogą coś wiedzieć na temat jego miejsca pobytu.
Już od ponad trzech miesięcy trwają poszukiwania 47-letniej Beaty Klimek. Zrozpaczona rodzina robi wszystko, aby odkryć prawdę o tym zdarzeniu. Sprawę bada szczecińska prokuratura, jednak śledczy dla dobra sprawy nie udzielają żadnych nowych informacji. Pojawił się nowy świadek, a jego słowa świadczą za jedną z potencjalnych hipotez. Aż nie chce się wierzyć w to, co właśnie wyjawił.
Ostatnie dni były szczególnie trudne dla bliskich poszukiwanego 20-latka. Tuż przed swoim zniknięciem chłopak wysłała znajomym tajemnicze wideo. Niedługo potem służby odnalazły jego telefon na barierce mostu. Teraz potwierdził się najgorszy możliwy scenariusz, policja potwierdziła, że zidentyfikowała ciało.
Nadeszły niezwykle smutne wieści. Rodzice ogłosili, że odnaleziono ciało ich nastoletniego syna. Jego poszukiwania trwały nieustannie od 27 grudnia. Teraz potwierdził się najgorszy scenariusz. Chłopiec bawił się ze swoimi kolegami, a jego losy zakończyły się tragicznie.
Policja przekazała tragiczne wieści o odnalezieniu ciała poszukiwanej w ostatnim czasie 14-letniej dziewczynki z Jasienicy. Dziecko wyszło z domu do szkoły i nigdy do niej nie dotarło. Odnaleziono ją w czwartek, 12 grudnia w leśnym kompleksie.
Jeszcze do niedawna media huczały o zaginionej lekarce, która z niknęła z dnia na dzień. Poszukiwania kobiety zakończyły się w najtragiczniejszy z możliwych sposobów. Dziś potwierdził się czarny scenariusz. Znaleziono ciało zaginionej kobiety.
47-letnia Beata Klimek od niemal dwóch miesięcy pozostaje uznana za zaginioną. Kobieta 7 października z samego rana odprowadziła trójkę swoich dzieci na autobus szkolny, po czym ślad po niej zaginął. W końcu pojawił się nowy trop w sprawie. Na posesję męża kobiety wpuszczono psy tropiące.