To nie był zwykły sejmowy bon mot. Kiedy 21 listopada Donald Tusk powiedział, że mamy do czynienia wręcz z „państwowym terroryzmem”, wielu polityków wstrzymało oddech. Eksperci mówią wprost: to nie przypadek, tylko celowe przesunięcie akcentów – język, który lepiej „dzwoni” w uszach zachodnich sojuszników. O co chodzi w tej grze słów i jakie są konsekwencje po torowych dywersjach na trasie Warszawa–Dorohusk?
Europejska odpowiedź na amerykański plan pokojowy dla Ukrainy nabiera kształtów, a w centrum – Polska. Według doniesień to nad Wisłą rzekomo miałyby stacjonować myśliwce NATO, element odstraszania, który ma ochłodzić rosyjskie zapędy. Generał Roman Polko nie owija w bawełnę: „Europa chce zablokować bardzo szkodliwy plan Trumpa”. Co dokładnie zakłada kontrpropozycja i na czym polega rola Polski w planie dla Ukrainy?
W Genewie dogrywa się szkic „pokoju”, ale to Europa dopisuje marginesy drobnym drukiem. W kontrpropozycji do amerykańskiego projektu pojawia się wątek Polski i myśliwców NATO, a Kijów sygnalizuje, że dokument jest bliski finału — choć nie bez kontrowersji. Pytanie brzmi: czy to realna mapa wyjścia z wojny, czy tylko nowa, polityczna układanka?
Warszawa słyszy amerykańskie „zróbmy pokój”, ale odpowiada: „spokojnie, najpierw zasady”. Donald Tusk deklaruje gotowość pracy nad planem dla Ukrainy, jednak zaznacza, że nie wszystko mu się podoba. Chce zabrać polski głos na forum międzynarodowym i doprecyzować punkty, które mogą uderzać w bezpieczeństwo Kijowa — i pośrednio nasze.
Niedzielne „Śniadanie Rymanowskiego” przerodziło się w burzliwą arenę politycznej konfrontacji – po słowach Ewy Zajączkowskiej-Hernik, posłowie nie wytrzymali. Padły mocne zarzuty: od przemawiania „rosyjskimi bredniami” po ironię o „rosyjskim niedźwiedziu z paszportem”. Gdy rozmowa zeszła na dywersję i zmianę „bandery”, studio ogarnęła nerwowa atmosfera, której nikt nie umiał skutecznie uciszyć.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek stanowczo zapowiedział, że rząd wykorzysta wszystkie dostępne środki prawne, aby sprowadzić Zbigniewa Ziobrę do Polski. W grę wchodzi nawet wystawienie Europejskiego Nakazu Aresztowania i czerwonej noty Interpolu. Decydująca rozprawa ws. aresztu zaplanowana jest na 22 grudnia.
Wojna w Ukrainie wchodzi w kolejny, niepokojący etap. Gdy Stany Zjednoczone naciskają na szybkie zakończenie konfliktu, a Niemcy ostrzegają przed konsekwencjami, które mogą wykraczać daleko poza granice Ukrainy. Ich słowa brzmią jak alarm — zwłaszcza dla Polski.
W ostatnich dniach polska scena polityczna wstrząśnięta jest deklaracją premiera Donalda Tuska w sprawie amerykańskiego „planu pokojowego” dla Ukrainy. To krok, który może zrewolucjonizować dotychczasowy kurs Warszawy wobec konfliktu na wschodzie, a jednocześnie na nowo zdefiniować relacje polsko-ukraińskie.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli w Sejmie projekt ustawy, który ma na celu uregulowanie statusu małżonka prezydenta. Projekt zakłada utworzenie w Kancelarii Prezydenta specjalnej komórki organizacyjnej do obsługi pierwszej damy. Jej roczne funkcjonowanie może kosztować budżet państwa nawet 800 tysięcy złotych.
W niedzielę Genewa ma być miejscem, gdzie europejscy gracze i Amerykanie będą szukać „wyjścia awaryjnego” z wojny w Ukrainie. Kuluary mówią, że przy stole pojawią się też ludzie, których jeszcze miesiąc temu nikt by tu nie obstawiał. Co dokładnie mają w teczkach? I czy Kijów będzie miał realny wybór?
Donald Tusk rozmawiał z Wołodymyrem Zełenskim o amerykańskiej propozycji zakończenia wojny. Warszawa chce współdecydować, Kijów – wciągnąć Europę do stołu. Co to znaczy w praktyce i czy „28 punktów” z Waszyngtonu to naprawdę droga do pokoju, czy raczej zaproszenie do kapitulacji? Kulisy tej rozmowy mówią więcej niż oficjalne komunikaty.
Karol Nawrocki ma czas tylko do 3 grudnia, aby podjąć decyzję w sprawie dwóch kluczowych ustaw prozwierzęcych. Jak ustaliła "Rzeczpospolita", decyzja ta powoduje napięcie w obozie Zjednoczonej Prawicy. Jarosław Kaczyński podobno "mocno obawia się" o to, czy prezydent podpisze ustawy, co jest postrzegane jako test dla relacji między Pałacem Prezydenckim a Nowogrodzką.
Jarosław Kaczyński stoi przed poważnym politycznym testem — a w centrum uwagi znalazły się dwie ustawy prozwierzęce, które właśnie trafiły na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. To moment, który może ujawnić, na ile Kaczyński ma realny wpływ na nowego prezydenta – i czy Nawrocki odważy się postawić na swoim.
Zbigniew Ziobro nagrał odpowiedź na ostatnie decyzje prokuratury… poza Polską. Miejsce nie było przypadkowe, a tło – dla wtajemniczonych – aż bije po oczach symboliką. Co dokładnie zobaczyliśmy w kadrze i jaką wiadomość wysłał były minister?
Premier wszedł w spór z Waszyngtonem jak w czerwony dywan: bez wahania i na oczach wszystkich. W sieci zawrzało po tym, jak opublikowano „plan pokojowy USA” dla Ukrainy. Jeden z punktów – dotyczący Polski – stał się gwoździem programu. Co dokładnie wywołało reakcję Donalda Tuska i dlaczego w Europie robi się nerwowo? Sprawdziliśmy kulisy, cytaty i kalendarz zdarzeń.
W piątek w Sejmie przeszła ustawa, która może przewrócić do góry nogami to, jak działa blokowanie treści w internecie. Rząd przekonuje, że chodzi o bezpieczeństwo i porządek, opozycja – że o zbyt duży wpływ urzędników na to, co widzimy w sieci. Kto dostanie nowe kompetencje i jak to będzie działać? Kulisy wyglądają znacznie ciekawiej, niż sugerują oficjalne hasła.
Prokuratura Krajowa podjęła radykalny krok, którym było zabezpieczenie majątku Zbigniewa Ziobry, obciążając hipoteką jego nieruchomości oraz zajmując środki na kontach bankowych. Decyzja zapadła 12 listopada br. w związku z toczącym się śledztwem dotyczącym nieprawidłowości przy Funduszu Sprawiedliwości. Sam Ziobro mówi o „akcie zemsty politycznej” wymierzonym w niego z powodu jego walki z korupcją.
Polityczna temperatura w Polsce znów osiągnęła wrzenie, ale tym razem powodem nie są standardowe kłótnie koalicyjne. Podczas porannej rozmowy w Polsat News padły słowa, które wykraczają daleko poza parlamentarną elegancję. Przemysław Wipler przypuścił bezpardonowy, personalny atak na jedną z kluczowych ministr rządu, sugerując, że jej działania zakrawają na szaleństwo. Co tak bardzo rozzłościło posła Konfederacji? Okazuje się, że w zaciszu gabinetów powstaje projekt, który może wywrócić do góry nogami model pracy tysięcy Polaków i stać się koszmarem dla przedsiębiorców.
W Kancelarii Prezydenta zapadła decyzja, by przestać mówić „kiedyś” i zacząć mówić „przyjedź”. Zastępca szefa KPRP Adam Andruszkiewicz ogłosił, że Karol Nawrocki jest gotów spotkać się z Wołodymyrem Zełenskim w stolicy. „Warszawa jest otwarta, czekamy na niego” — padło jasno. Brzmi jak zaproszenie? Owszem. Ale i jak test relacji, które od miesięcy skrzypią.
Na Nowogrodzkiej robi się nerwowo. Najnowsze badanie IBRiS dla Onetu pokazuje, że Koalicja Obywatelska rośnie ponad 31 proc., PiS stoi w miejscu, a Grzegorz Braun wyciąga wyborców z prawej flanki i po raz pierwszy ociera się o dwucyfrowy wynik. Jeśli to trend, a nie wypadek przy pracy, układ sił w Sejmie właśnie zaczyna się przestawiać.
Czy można przerwać poważną dyskusję o przyszłości rządu, wykrzykując frazę, która jest w istocie rasistowskim stereotypem? Nowy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty udowodnił, że tak. W studiu TVN24, podczas rozmowy z Anitą Werner, polityk niespodziewanie porzucił patetyczny ton, wprowadzając publiczność w konsternację. Jaki był ten niespodziewany okrzyk i dlaczego wywołał falę oburzenia?
Radosław Sikorski ponownie wywołał polityczne trzęsienie ziemi. Po decyzji o zamknięciu rosyjskiego konsulatu w Gdańsku minister spraw zagranicznych wprowadza dalsze środki wymierzone w Moskwę. W tle są zaległości finansowe, coraz poważniejsze obawy o dywersję i narastające napięcie w relacjach polsko-rosyjskich. Działania Sikorskiego pokazują jedno: Warszawa twardo zaostrza kurs wobec Kremla – i nie zamierza się cofać.
Jarosław Kaczyński znowu przykuł uwagę mediów – nie tym razem ze względu na nowe pomysły polityczne, lecz przez... telefon, który wyjął podczas konferencji prasowej. Choć wielu spodziewałoby się nowoczesnego smartfona w rękach lidera PiS, to okazało się, że prezes sięgnął po klasykę.
Temat wprowadzenia w Polsce stanu wyjątkowego powraca z nową siłą, a słowa byłego szefa Agencji Wywiadu – „To jest wojna” – wybrzmiewają dziś wyjątkowo mocno. W obliczu narastających napięć i ostrzeżeń ze strony służb bezpieczeństwa rząd może stanąć przed decyzją, która radykalnie zmieni życie każdego obywatela. Ograniczenia w przemieszczaniu się, pełna kontrola komunikacji, zakaz zgromadzeń i zamrożenie części praw obywatelskich – to tylko część konsekwencji, jakie niesie ze sobą stan wyjątkowy. Co dokładnie mogłoby się wydarzyć i jak wyglądałaby codzienność Polaków w takim scenariuszu?
Zakaz alkoholu w Sejmie wraca jak bumerang, ale tym razem bez półśrodków. Włodzimierz Czarzasty podpisał zarządzenie, które od 24 listopada odcina sejmowe bufety od procentów. A jak Janusz Piechociński, weteran korytarzy, wspomina sceny, po których straż marszałkowska miała pełne ręce roboty? Co naprawdę zmieni ta decyzja i kogo najbardziej zaboli?
To nie jest scenariusz filmu akcji, to przerażająca rzeczywistość, która rozegrała się pod naszym nosem. Bezczelność rosyjskich służb nie zna granic. Jak wynika z najnowszych, wstrząsających ustaleń dziennikarzy Onetu, główni architekci terroru na polskiej kolei wjechali do naszego kraju, wydali rozkazy i uciekli, zanim ktokolwiek zdążył zareagować. Ujawniamy porażające kulisy sprawy, o której mówi dziś cała Polska.Sytuacja na wschodniej granicy jest napięta jak nigdy, ale te doniesienia rzucają zupełnie nowe światło na to, co dzieje się w cieniu wojny. Okazuje się, że Polska stała się areną działania groźnych terrorystów, którzy działają na bezpośrednie zlecenie Moskwy.
Sejm przechodzi na „suchy prowiant”. Marszałek Włodzimierz Czarzasty wprowadził zakaz sprzedaży alkoholu w gmachach Kancelarii Sejmu. Zagrzmiało w sieci: Krzysztof Śmiszek pochwalił decyzję, Paweł Kukiz odpowiedział ostrą ripostą. I nagle wyszło, że o trzeźwości w polityce najgłośniej mówią ci, którzy od lat twierdzą, że w Strażniku Ustawowego Nastroju dawno brakuje korka.
Karol Nawrocki stał się celem brutalnych gróźb w mediach społecznościowych. Tym razem chodzi o wpis na X, który – jak twierdzą urzędnicy – „sugerował lub nawoływał do zamachu”. Rząd reaguje i podkręca tempo prac nad przepisami wdrażającymi unijny akt o usługach cyfrowych. Pytanie brzmi: czy to wystarczy, by hejtu nie wycinać dopiero po fakcie?