Wystarczyła chwila nieuwagi i włączony mikrofon, by cały kraj usłyszał, co naprawdę myśli wiceprzewodnicząca komisji śledczej ds. Pegasusa o jej własnej pracy. „My tego nie rozumiemy” – to gorzkie wyznanie Joanny Kluzik-Rostkowskiej podkopało wiarygodność jednego z najgłośniejszych śledztw politycznych.
Rząd ogłosił nadzwyczajne wystąpienie. Dziś wieczorem o 21:50 wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zabierze głos w sprawie kluczowej dla bezpieczeństwa kraju. Telewizje publiczne i główne stacje informacyjne przerwą swoje programy.
Na sali plenarnej znów zawrzało — emocje sięgnęły zenitu, a atmosfera w Sejmie była tak napięta, że brakowało zaledwie kilku sekund, by doszło do fizycznej konfrontacji. Politycy, zamiast argumentów, sięgnęli po okrzyki i demonstracyjne gesty, a najnowsza awantura z udziałem posłów PiS pokazuje, jak bardzo zaogniona stała się polska scena polityczna.
Jedno słowo, które Nawrockiej wyrwało się o mężu, wystarczyło, by internet eksplodował. Nikt nie spodziewał się, że Pierwsza Dama publicznie nazwie prezydenta w taki sposób.
Uszkodzone szyny na trasie Warszawa–Lublin, alarm służb i słowa, które mrożą krew w żyłach: generał Wiesław Kukuła mówi o „stanie przedwojennym”. Czy sabotaż na torach to jednorazowa prowokacja, czy element większej układanki – wojny hybrydowej, która ma osłabić nasze zaufanie do instytucji państwa?
Zbigniew Ziobro, pytany w wPolsce24, czy poprosi prezydenta o ułaskawienie, odparł krótko, rozwiewając wszelkie wątpliwości. Brzmi twardo, ale to twardość na granicy politycznej gry. Niebywałe, co powiedział. W tle — wniosek prokuratury o trzymiesięczny areszt i gorący spór o Fundusz Sprawiedliwości.
Poranek sparaliżował odcinek pod Miką, popołudnie przyniosło chłodny raport. Rząd potwierdza: na torach doszło do odpalenia ładunku i zabezpieczono „obfity” materiał dowodowy. W poniedziałek, 17 listopada, czterech ministrów przedstawiło plan działania. Nieoczekiwanie padło pytanie, które wyraźnie ich zaskoczyło. Co takiego wydarzyło się podczas konferencji prasowej?
Wojewoda Krzysztof Komorski, oskarżony prywatnie o obrazę uczuć religijnych i przekroczenie uprawnień po zdjęciu krzyża z urzędowej ściany, usłyszał wyrok. Dla jednych to „zamach na tradycję”, dla drugich – element porządków w państwowym gmachu. Kulisy wyroku są ciekawsze niż okładki, a polityczne skutki dopiero się zaczną.
Pociąg stanął, media ruszyły, a politycy mówią jednym głosem: „to dywersja”. Brzmi groźnie i… zaskakująco precyzyjnie jak na pierwsze godziny po zdarzeniu. Jeśli w grę wchodzi profesjonalny sabotaż – a tak mówią służby i byli szefowie wywiadu – stawką nie są opóźnienia w rozkładzie, tylko odporność państwa. Jaka była przyczyna?
Na porannym briefie usłyszeliśmy słowa, których wolelibyśmy nie słyszeć: „akt dywersji” na strategicznej linii kolejowej. Huk, wyrwa w szynie, wstrzymane składy i gorączkowa praca służb. Wicepremier skomentował całą sytuację w skandalicznych słowach.
Eksplozja na trasie pociągu pomiędzy Warszawą i Lublinem, do której doszło 16 listopada, wywołała ogromne poruszenie w całej Polsce. Donald Tusk potwierdził, że chodziło o akt dywersji, a w kraju zawrzało. Teraz do dyskusji włączył się były szef Agencji Wywiadu. Wprost domaga się od rządu wprowadzenia stanu wyjątkowego. Dlaczego?
Czym jest akt dywersji? 16 listopada na trasie pociągu Warszawa-Lublin doszło do zniszczenia torów i zatrzymania ruchu w newralgicznym punkcie komunikacyjnym. Donald Tusk nazwał go właśnie “aktem dywersji”, ale co to oznacza? Sprawdziliśmy.
Premier potwierdził: na linii Warszawa–Lublin doszło do eksplozji, a państwo znów ćwiczy odporność na działania hybrydowe. Zamiast kolejnej burzy w socialach mamy realny krater w szynie i realne pytania: kto, po co i czy to początek serii? Kulisy są jeszcze mgłą, ale układają się w niepokojący obraz, który dziś rząd próbuje dogonić faktami.
Do niecodziennych scen doszło w znanym mieście podczas posiedzenia polityków. Jeden z mężczyzn niefortunnie się potknął, przez co mało nie przypłacił tej gafy życiem.
Dzisiejsze wydanie “Faktów” było inne niż wszystkie. Już na samym początku programu Diana Rudnik powiedziała zdanie, które widzowie zdębieli. A wszystko przez skandaliczną aukcję w Niemczech.
Nowe dane pojawiły się nagle i od razu wywołały poruszenie. Sondaż dotyczący przyszłości polskiej sceny politycznej ujawnił coś, czego wielu się nie spodziewało — odpowiedzi ankietowanych mogą całkowicie odmienić dotychczasowe układy sił. To, jak Polacy widzą start partii rządzących w kolejnych wyborach, zaskoczyło nawet doświadczonych analityków!
Szpitale przekładają planowe przyjęcia, NFZ liczy dziurę w budżecie, a władza szuka winnych. Karol Nawrocki, sugeruje zwołanie Rady Gabinetowej i pyta rząd: co dalej z polską służbą zdrowia? Prezydent obiecuje rozmowę o „planie ratunkowym”.
Waldemar Żurek w fotelu ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego to scenariusz, którego na Nowogrodzkiej nikt nie chciał. Rozliczenia przyspieszają, język jest ostry, a nazwiska z dawnych list wpływów wracają jak bumerang. Czy to naprawdę „koszmar prezesa”, jak twierdzą eksperci? I co dokładnie budzi dziś lęk w obozie PiS?
Prezydent Karol Nawrocki zagrał va banque. W Mińsku Mazowieckim puścił w eter zdanie, które w polityce brzmi jak dźwięk trzaskanych drzwi: „podpisałem tę ustawę po raz ostatni”. Nie zdradził szczegółów, ale dał do zrozumienia, że następne projekty bez szerokiego porozumienia rozbiją się o jego długopis. I to nie przypadkiem.
Karol Nawrocki chce być prezydentem i jednocześnie najgłośniejszym krytykiem rządu? Senator Krzysztof Kwiatkowski odpowiada bez ceregieli. Takich słów mało kto się spodziewał. Nie pozostawił suchej nitki.
Pod pomnikiem smoleńskim od lat spotykają się polityka, emocje i kamery. Tym razem stawką był spór o dwa „dotknięcia twarzy” i wielka polityczna opowieść o odpowiedzialności za Smoleńsk. Decyzja zapadła dziś w Warszawie — i będzie miała dłuższy ogon niż poranna konferencja prasowa.
Prezydent znów sięga po polityczny reflektor. Z Pałacu płyną sygnały, że Karol Nawrocki rozważa zwołanie Rady Gabinetowej. To ruch rzadki, głośny i zawsze czytelny: „mam temat, chcę rządu przy jednym stole”. Co tak go pali? Tego na razie oficjalnie nie zdradza, ale kuluary już szumią.
Lech Wałęsa, 82-letni laureat Nobla i były prezydent, wrócił z długiego tournée wykładowego po USA i Kanadzie, a kilka dni później zameldował się… w szpitalu. Brzmi groźnie? Teraz postanowił wydać pilny apel.
Premier odwiedził budowę szybu KGHM w Retkowie i wyszedł z niej z nową polityczną opowieścią: miedź jest złotem zielonej transformacji. „Jedna wieża wiatrowa potrzebuje blisko 5 ton miedzi. Zdębiałem, jak się o tym dowiedziałem” — przyznał. A potem dorzucił konkret: rząd już zdecydował, że „podatek będzie mniejszym ciężarem” dla spółki. Brzmi jak układ: inwestycje za ulgę. Kto tu kogo zaskoczył bardziej?
Zbigniew Ziobro od ponad 15 lat jest mężem Patrycji Koteckiej-Ziobro. Żonę poznał podczas obrad komisji śledczej ds. afery Rywina. Co o niej wiemy?
Sławomir Mentzen znów rozpalił polityczne media. W najnowszym wpisie na Facebooku czołowa twarz Konfederacji w ostrych, ale jednocześnie zaskakująco wyważonych słowach, rozliczyła Szymona Hołownię z jego ostatnich dwóch lat w polityce. Nie zabrakło mocnych zarzutów o nieudolność i polityczne błędy, ale też nieoczekiwanej pochwały za sposób prowadzenia Sejmu. Polityczny nokaut, po którym zamiast triumfu słychać… podziękowanie.
Parlament Europejski uchylił immunitet Grzegorzowi Braunowi. Europosłowie przychylili się do wniosku skierowanego do PE przez Adama Bodnara. Sprawa dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstw.
Zbigniew Ziobro od miesiąca pozostaje bohaterem medialnych doniesień i spekulacji. Były minister sprawiedliwości nie pojawia się publicznie, a jego nieobecność nieustannie budzi pytania. Mecenas Bartosz Lewandowski, pełnomocnik polityka, w końcu zabrał głos na temat swojego klienta.