Potwierdziły się najgorsze obawy — Magda nie żyje. 15-letnia dziewczyna zginęła po tragicznym wypadku w Radomicach pod Lipnem. Polska pogrążyła się w smutku, a jej szkoła oraz lokalna społeczność składają kondolencje rodzinie i bliskim.
W całym kraju robi się nerwowo, ale sygnały z centrali są jasne: służby podkręciły czujność, patrole pojawiają się tam, gdzie zwykle widujemy tylko spóźnione składy, a na dworcach znikają „szare strefy”. Co to realnie znaczy dla pasażerów i mieszkańców okolic torów? Kulisy są ciekawsze, niż sugerują suche komunikaty — i właśnie je wyjaśniamy.
Widok mrożący krew w żyłach: karabinowa amunicja precyzyjnie przymocowana drutem do kolejowej szyny. W dobie rosnącego niepokoju o bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej, takie znalezisko natychmiast stawia służby w stan najwyższej gotowości. Czy to próba sabotażu, czy chuligański wybryk? Co wydarzyło się pod Ostrowem Wielkopolskim i dlaczego policja jest pewna, że tym razem uniknęliśmy katastrofy?
Dramat w Sanoku wstrząsnął nawet rutynowymi bywalcami kronik kryminalnych. W czwartek, 20 listopada służby weszły do mieszkania w dzielnicy Wójtostwo. Chwilę później padły strzały, a na klatce schodowej zrobiło się gęsto od mundurów i pytań. Zginął mężczyzna, w lokalu znaleziono ciało kobiety. To jedna z tych historii, w których daty i procedury ścierają się z emocjami sąsiadów i dramatem rodziny.
Blok na osiedlu, w którym wszyscy znają się z widzenia, a telefon do jednej z lokatorek od kilku dni milczy. Straż pożarna podjeżdża bez sygnałów, policja wchodzi do środka i… nagle cała klatka schodowa zamiera. Co wydarzyło się w mieszkaniu w Gnieźnie i dlaczego służby mówiły o „czasie” i „precyzji” działań?
Do kuriozalnych scen doszło w okolicach Jaworzna w województwie śląskim. 33-latka, która przez długi czas pomagała swojemu partnerowi doświadczyła istnego piekła na ziemi. Gdyby nie jej syn, doszłoby do tragedii.
We wtorkowy wieczór (18 listopada) na ulicy Zgorzeleckiej w Lubaniu (województwo dolnośląskie) doszło do przerażającej sceny: mężczyzna wybiegł z siekierą i zaatakował kurierów, gdy ci chwilowo zaparkowali. Cała sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, a interwencja służb ratunkowych była dramatyczna. Na szczęście nikt poważnie nie ucierpiał.
Niepokojące znalezisko pod Radomiem. W miejscowości Bobrek-Kolonia przypadkowy przechodzień odkrył… niewybuch, pochodzący najprawdopodobniej z czasu II Wojny Światowej. Na miejsce zostały wezwane służby.
Cała kopalnia zalała się łzami po przerażającej wiadomości płynącej wprost z hałdy. Nie żyje 48-letni górnik. Okoliczności tej tragicznej śmierci mrożą krew w żyłach.
Makabryczne sceny na trasie S3. Kierowca pędzący pod prąd wzbudził panikę, a chwilę później doszło do zderzenia. Policja ujawnia nagranie i szuka pomocy.
Piątkowe popołudnie w centrum Mokotowa zamieniło się w drogowy labirynt. Na skrzyżowaniu alei Niepodległości i ul. Malczewskiego doszło do zderzenia pięciu samochodów, a sprawcą – jak wynika z ustaleń służb – miał być kierowca, któremu wcześniej zatrzymano prawo jazdy. Jedna osoba trafiła do szpitala, reszta uczestników kolizji skończyła na poboczu z pogniecionymi blachami i jeszcze bardziej pogiętymi nerwami. Na kilka godzin stanęła też komunikacja miejska.
Interwencja policji zaczęła się stresem i tłumaczeniem się seniorki, a kończyła na brzękiem terminala i westchnieniem ulgi. Funkcjonariusze zamiast ukarać seniorkę mandatem, to zapytali, słuchali, a potem zrobili coś, co nie mieści się w rubrykach protokołu. Sprawdzamy, skąd wziął się ten powrót do zwykłej życzliwości w mundurze?
Małopolski Olkusz na chwilę wstrzymał oddech. Dwie podejrzane paczki trafiły jednocześnie do urzędu skarbowego i nadzoru budowlanego, stawiając na nogi straż pożarną, policję i chemików z Krakowa. 85 osób wyprowadzono z budynku, a mieszkańcy zastanawiali się, czy to początek większej akcji, czy… czyjś kiepski żart. Służby sprawdziły przesyłki i jasno ogłosiły.
Była jeszcze głęboka noc, gdy w domu seniorki wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Gdy bliscy odkryli jej zniknięcie, rozpoczął się wyścig z czasem, a finał poszukiwań poruszył wszystkich.
Do koszmarnego wypadku doszło na drodze krajowej nr 10. Mimo wezwania LPR oraz natychmiastowej akcji ratowników, personel medyczny musiał jedynie rozłożyć ręce z bezradności.
W niedzielę, 16 listopada 2025 r., na szlaku w rejonie miejscowości Mika (pow. garwoliński) stwierdzono uszkodzenie torowiska. Część pociągów na trasie Lublin-Warszawa zatrzymano, a ruch prowadzono sąsiednim torem. Na miejscu pracują policjanci i służby kolejowe. Źródłem utrudnień, jak podaje policja, jest „uszkodzenie infrastruktury kolejowej”. Jak do tego doszło i kto znajdował się w pociągu?
W jednym z polskich miast policjanci dokonali niecodziennego odkrycia. W biały dzień na ulicy funkcjonariusze natknęli się na zwłoki mężczyzny.
W jednym z polskich miast doszło do tragicznego zdarzenia drogowego. Świadkowie zasłaniali oczy, a niektórzy mdleli na sam widok. Samochód dosłownie rozerwało na kawałki.
W piątek, 14 listopada, w konińskich Gosławicach policja została wezwana do 39-latka, którego zachowania bała się jego matka. To, co wydarzyło się po przyjeździe policji, mrozi krew w żyłach. Interwencja wymknęła się spod kontroli, a dla mężczyzny zakończyło się to tragedią. Sprawę bada prokuratura, a zapis z kamer nasobnych ma przesądzić o kluczowych szczegółach.
Mecz Polska–Holandia na PGE Narodowym miał być świętem futbolu, a stał się tłem dla mrożącego krew w żyłach wpisu. W serwisie X pojawiła się fotografia pistoletu z podpisem „do zobaczenia, Karolku”. Stołeczna policja wszczęła czynności, a szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker błyskawicznie odpowiedział. Czy to tylko internetowa „zajawka”, czy realne zagrożenie dla głowy państwa?
W dniu, w którym doszło do starcia Polska–Holandia na PGE Narodowym anonimowy użytkownik platformy X wrzucił zdjęcie pistoletu z podpisem „do zobaczenia Karolku”, odnosząc się do obecności prezydenta Karola Nawrockiego na trybunach. W sieci zawrzało, a policja błyskawicznie wszczęła czynności. Czy to głupi, niebezpieczny żart, czy realna groźba wobec głowy państwa? Sprawdzamy, co wiadomo na dziś i jakie są możliwe konsekwencje.
Trzy ciała w aucie w Chociwiu – dramat rozegrał się w czwartek, 13 listopada, tuż po zmroku. Na prywatnej posesji pod Łaskiem znaleziono martwych 32-latka, 55-letnią kobietę i 56-letniego mężczyznę, wszystkich ze sobą spokrewnionych. Policjanci od razu zabezpieczyli teren i zaczęli sprawdzać wątek związany z instalacją prowadzącą od wydechu do wnętrza pojazdu. Co doprowadziło do tej tragedii i jakie kroki podejmie prokuratura?
W Warszawie doszło do nieprawdopodobnego zdarzenia – tramwaj wykoleił się i z impetem zatrzymał na słupie. Cała sytuacja rozegrała się na oczach przechodniów i kierowców, którzy nie kryli zdumienia. W ciągu kilku minut ruch w rejonie Pragi-Północ został całkowicie sparaliżowany, a na miejsce ruszyły służby techniczne i ratownicze.
Huk, który zatrząsł okolicą, rozległ się wieczorem w Zagórzu na Podkarpaciu. To w przydomowym garażu, podczas prac przy instalacji, miał eksplodować zbiornik LPG. Jeden mężczyzna został ranny, a na miejsce ruszyły służby. Sprawdzamy, co dokładnie się stało, jak wyglądały sekundy po wybuchu gazu i jakie mogą być konsekwencje dla poszkodowanego oraz sąsiadów.
To, co wydarzyło się w jednej z polskich szkół, mrozi krew w żyłach. Z pozoru zwykły dzień lekcyjny zamienił się w prawdziwy koszmar. W trakcie zajęć doszło do brutalnego ataku na nauczycielkę. Sprawcą okazał się 18-letni uczeń. Sceny, które rozegrały się w klasie, wstrząsnęły zarówno nauczycielami, jak i uczniami.
Zawsze była uśmiechnięta, gotowa do pomocy i pełna empatii – nawet wtedy, gdy sama zmagała się z cierpieniem. Dziś jej koledzy z policji żegnają ją ze ściśniętym gardłem. Polska policja do samego końca była ofiarą człowieczeństwa, odwagi i bezinteresowności. To, co nastąpiło w ostatnim okresie życia, poruszyło wszystkich, którzy ją znali.
Policja i leśnicy od lat alarmują: rozwieszanie lin, łańcuchów czy kabli w lesie lub wzdłuż drogi publicznej stanowi poważne zagrożenie. Mimo licznych apeli i ostrzeżeń, co roku słyszymy o podobnych wypadkach — jak ten, który miał miejsce we wtorkowy poranek. Poniżej opisujemy szczegóły tej dramatycznej sytuacji.
Monika Brojecka – policjantka z Gorzowa Wielkopolskiego, znana z empatii i uporu w pomaganiu innym – odeszła po długiej walce z ciężką chorobą. Koledzy z komendy mówią o „wielkiej stracie dla formacji”, a mieszkańcy miasta wspominają funkcjonariuszkę, która wyciągała rękę, zanim ktoś zdążył o to poprosić. Jak wyglądała jej droga i dlaczego o jej służbie mówi dziś cała Lubuszczyzna?